3. POKORA

Udostępnij:
POKORAPokora jest cnotą obecnie prawie zupełnie nieznaną, zapomnianą, przedstawianą w sposób karykaturalny; dlatego bywa nielubiana. Często spotykamy się z karykaturą pokory. Pokazywana jest bardziej jako kompleks niższości. Pokornym wydaje się ten, który twierdzi, że wszyscy ludzie są lepsi od niego, a on jest największym grzesznikiem. Inny znów uważa, że się do niczego nie nadaje i unika każdej odpowiedzialnej funkcji, wycofuje się od razu, gdy pojawia się trudniejsze zadanie.

Kompleks niższości jest znakiem pychy a nie pokory. Pokornym nie jest ten, który pozwala sobie ciosać kołki na głowie. Jeśli cię kto uderzy w jeden policzek, nadstaw mu drugi; że jest to ten, którego wszyscy mogą upokorzyć, a on upokorzenie przyjmie. Oto karykatura pokory.

Pokora jest także najczęściej rozumiana jako uznanie swojej grzeszności. Otóż chciałbym przypomnieć, że Chrystus nigdy nie popełnił najmniejszego grzechu, a powiada nam bardzo wyraźnie: Uczcie się ode Mnie, że jestem cichy i pokornego serca. Pokora zatem nie ma nic wspólnego z żadnym kompleksem niższości. Matka Najświętsza jest pokorna, mimo że przeszła przez życie bez grzechu. W Ewangelii pokora nie jest połączona z grzesznością człowieka. Jest ona wielką, świętą wartością. Jest mocą i pięknem człowieka.

Są dwa motywy dążenia do pokory. Pierwszym jest nasza zależność od Boga. Człowiek pokorny odkrywa prawdę, którą przypomina św. Paweł. Cóż masz, czego byś nie otrzymał, a jeśliś otrzymał, to czego się chełpisz (1 Kor 4,7). Zatem wszelkie dobro, które posiadamy, pochodzi od Boga. Pokorny człowiek odnajduje swoje własne miejsce, to jedno jedyne, niepowtarzalne, które Bóg mu wyznaczył. Pokorny wie, gdzie jest jego miejsce i jakie są jego zadania w stworzonym świecie; wie również, jakie ma pełnić zadanie w ludzkiej rodzinie; i wreszcie wie, kim jest wobec Boga i do czego jest On jemu potrzebny.

W tym znaczeniu pokora jawi się przed nami jako wrażliwość na wszelkie dobro pochodzące od Boga, obecne w całym stworzeniu, dobro, które jest we mnie, i dobro, które jest w drugim człowieku. Trzeba więc odkryć, że każdy z nas jest w oczach Boga arcydziełem, które posiada większą wartość niż cały wszechświat materialny. Każdy człowiek; ten poczęty, który będzie żył w łonie matki zaledwie dwa dni, jak i starzec stuletni; ten genialny i ten upośledzony; narkoman, który umiera na aids, i zdobywca Bieguna Północnego; każdy człowiek. Jesteśmy ikoną samego Stwórcy. I w tym jest nasza wielkość. Trzeba to koniecznie zobaczyć.

Znawcy sztuki, podchodząc do dzieła, próbują przede wszystkim ustalić, kto może być jego autorem, a jeśli odkrywają, że jest to dzieło ręki wielkiego mistrza, natychmiast otaczają je wielką troską, chociażby nie wiem jak było zniszczone, gdyż jest dziełem wielkiego artysty. Każdy z nas z tej racji jest wielki, bo jest dziełem samego Boga. Ta tajemnica naszej godności, ów obraz Boga w nas, stanowi podstawę naszej pokory. Świadomość tego, kim jestem, pozwala mi zobaczyć moje miejsce w wielkiej galerii dzieł, które Bóg stwarza i które chce zachować przez całą wieczność. Stopień uszkodzenia dzieła jest na drugim planie.

Jestem Jego dziełem i Jego obrazem. Dlatego pokora, ujmowana w duchu Ewangelii, nie wyklucza dumy. Ojciec i matka mogą być dumni ze swego dziecka, ze swojego dzieła wychowania wielkiego człowieka; człowiek może być dumny ze swoich osiągnięć. A ktoś mocny i piękny może być dumny z darów, które posiada.

Pokora z tytułu darów, które od Boga otrzymuje, nie wynosi się nad innych. Decyduje o tym, że człowiek jest szczęśliwy, gdyż rad jest z tego miejsca, które Bóg mu przeznaczył. Człowiek pokorny umie się cieszyć z darów, jakie od Boga otrzymał. Pokora zatem jest prawdą, jest wielką akceptacją samego siebie.

Drugi motyw dążenia do pokory wypływa ze świadomości popełniania grzechów. Sami w sobie dostrzegamy uszkodzenie obrazu Bożego; niezawinione, odziedziczone, przyjęte już w łonie matki. Odkrywamy również swoje własne grzechy, przez nie sami jesteśmy winni, że Boży obraz, którym jesteśmy, jest uszkodzony. Na szczęście, dzięki łasce Bożej, uszkodzenia te można usunąć. Istnieje nadzieja, że one wszystkie zostaną usunięte, jeśli się nie uda dokonać tego na ziemi, będzie można to zrealizować w pracowni Boga, którą teologia nazywa czyśćcem. Odkrycie wartości obrazu Bożego w nas jest już wystarczająco głębokim przeżyciem, nie pozwalającym, by człowiek rozdzierał szaty z powodu swej głupoty.

Biada temu, kto rozpoczyna podejście do pokory od liczenia swoich grzechów i od szukania swoich słabości. On nigdy nie będzie pokorny, gdyż nie zobaczy siebie w prawdzie. Będzie się kręcił wokół siebie, a nie wokół Boga, któremu trzeba dziękować za otrzymane dary. Kto się wybiera w tę drogę, znienawidzi samego siebie, utopi się w kompleksach. Pokorę odnajdujemy przed Bogiem, widząc Jego dobroć i miłość.

Jakie są owoce pokory? Przede wszystkim radość; radość z bogactwa, które Bóg złożył w naszych sercach. Dlatego człowiek pokorny idzie przez świat z uśmiechem szczęścia. Tego uśmiechu nikt i nic nie potrafi mu zniszczyć, nawet nie zgaszą go słabości i grzechy. On nie przerazi się uszkodzeniem obrazu, gdyż wie, że można usunąć zniszczenie.

Człowiek pokorny otwiera się na Boga. Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje (1 P 5,5). d en kto widzi, jak wiele od Stwórcy otrzymuje i umie za to wyśpiewać Bogu hymn dziękczynienia, przyjmuje następne dary, gdyż Bóg ubogaca wdzięcznych. Pycha zamyka ludzkie serca. Bóg nie daje łaski człowiekowi pysznemu.

Trzecim owocem jest pokój. Człowiek pokorny zachowuje spokój w obliczu niepowodzeń i w chwilach różnych upokorzeń. Nie popada w konflikt z otoczeniem, potrafi ustąpić, wie, że walka o pierwsze miejsce jest bojem, który twa krótko. Na pierwszych miejscach, które ustanowili ludzie, nikt długo nie posiedzi. Miejsce, które wyznaczył Bóg, jest pewne.

Jak zdobyć cnotę pokory? Przede wszystkim należy odkryć wielkość darów, które otrzymujemy od Boga. Każdy z nas powinien zrobić rachunek sumienia nie tylko z grzechów, ale również z bogactwa, które otrzymuje od Boga, z talentów, które winien pomnożyć. Za dary, za bogactwo trzeba dziękować. Każdy człowiek jest niepowtarzalnym obrazem w galerii dzieła stworzenia. Oceniając zatem ludzi, rozpoczynajmy ich charakterystykę od tego, co w nich jest dobre, a nie od tego, co jest złe. W kontaktach z nimi chciejmy dojść do tego, by wspaniały obraz Boga, który jest w nich, stał się bardziej czytelny i piękny.

Najprostsza droga do pokory to umieć prosić, dziękować i przepraszać. Pyszny prosić nie umie, on nie dziękuje i nie potrafi przeprosić. Szkołą ewangelicznej pokory jest modlitwa. Człowiek, który umie Boga prosić, który umie Bogu dziękować i umie Go przeprosić, jest pokorny. Dlatego wierność modlitwie jest znakiem, że w sercu nie zapanowała jeszcze pycha, może w nim trwać najwyżej walka z nią, ale nie odniosła ona zwycięstwa.

Pokora jest fundamentem kultury. Na człowieka, który umie dziękować, prosić, przepraszać, wszyscy czekają z radością. Nasze życie społeczne jest tak trudne dlatego, że znikła zeń pokora. Jeśli chcemy wiedzieć, ile pokory jest w naszym sercu, odpowiedzmy na proste pytanie: Kogo i o co ostatnio prosiłem, komu i za co podziękowałem i kogo przeprosiłem z całego serca?

Opracowanie katechez


Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz