Medjugorie

Udostępnij:
MedjugorieUstanowiona 17 marca 2010 r. przy Kongregacji Nauki Wiary komisja ds. Medjugorie opowiedziała się za autentycznością pierwszych siedmiu objawień, zaś wyraziła wątpliwości co do autentyczności objawień późniejszych – twierdzi na łamach dziennika „La Stampa” Andrea Tornielli.

Znany watykanista zaznacza, że organ ten wypowiedział się przeciwko zakazywaniu pielgrzymek do tego sanktuarium, zaś decyzje w tej sprawie powinny zostać podjęte w najbliższych miesiącach, po przekazaniu przez abp. H. Hosera relacji z powierzonej mu misji wysłannika specjalnego Stolicy Apostolskiej. Tornielli twierdzi, że komisja wskazała na wyraźną różnicę między pierwszymi objawieniami a dalszym rozwojem tego zjawiska. Postanowiła wypowiedzieć się oddzielnie na temat pierwszych siedmiu domniemanych objawień, które miały miejsce między 24 czerwca a 3 lipca 1981 r. Członkowie i eksperci wyrazili opinię pozytywną o nadprzyrodzonym charakterze pierwszych objawień (13 głosów „za”, 1 przeciw, 1 wstrzymany). Stwierdzili, że siedmioro wizjonerów było psychicznie normalnych, a w tym, co opowiadali, nie widać wpływów zewnętrznych. Komisja odrzuciła również hipotezę demonicznego pochodzenia objawień.

Jeśli chodzi o ich drugą fazę, zauważono poważne ingerencje spowodowane konfliktem między biskupem a franciszkanami z parafii, a także faktem, że widzenia zapowiedziane i zaprogramowane dla poszczególnych wizjonerów, a nie dla grupy, są kontynuowane z powtarzającymi się przesłaniami. Mają one miejsce nadal, pomimo że dzieci powiedziały, iż będą miały koniec, do czego jednak nie doszło. Komisja wskazała, że wizjonerzy nigdy nie byli dostatecznie wspierani duchowo i od dawna nie stanowią jednej zwartej grupy. Opowiedziała się także za zniesieniem zakazu organizowania pielgrzymek do sanktuarium oraz ustanowieniem w Medjugorie urzędu zależnego od Stolicy Apostolskiej i przekształceniem parafii w sanktuarium papieskie.

Tornielli zaznacza, że decyzja ta byłaby podyktowana względami duszpasterskimi – opieką nad milionami przybywających pielgrzymów. Nie oznaczałoby to uznania nadprzyrodzonego charakteru objawień.

Medjugorie

Opierając się na zdrowym rozsądku trzeba dodać, że uznanie pierwszych siedmiu objawień za prawdziwe (co jest mocno dyskusyjne, ze względu na pominięcie ważnych dowodów w postaci nagranych taśm audio z przesłuchania “widzących”), a reszty za wątpliwe, jeśli nie powiedzieć wprost: fałszywe – jest co najmniej dziwne! Analizowanie więc “orędzi”, które płyną cały czas i są kolportowane, dostarcza wręcz argumentu za tym, że z nadprzyrodzonością i jakimkolwiek Bożym Autorstwem nie mamy do czynienia. Wszystkie, potwierdzone objawienia maryjne z ostatnich wieków, można by było spisać na trzech kartkach zeszytu. Medjugorskie wymagałyby chyba kilku tomów… Jednego więc jestem osobiście pewien: te objawienia są fałszywe.

Inna rzecz: trwający kult, pielgrzymki i infrastruktura, która powstała przy Medjugorskim kościele, i w miejscach tzw. objawień, to zjawisko wtórne. Tego nie da się całkowicie negatywnie oceniać, lecz z całkowitą pewnością trzeba objąć duszpasterską troską, co też Kościół czyni. Samo to jednak nie jest częścią, której można używać jako argument za autentycznością wciąż trwających objawień i płynących orędzi. Jak też nie jest częścią tego kryterium fakt, że powstało wiele okolicznych domów publicznych i innych zjawisk ewidentnie negatywnych, które chcą żerować na przybywających tam w dobrej wierze ludziach.

Po trzecie: wielu chce rozstrzygać o autentyczności trwających objawień na podstawie swoich, subiektywnych doświadczeń i emocji związanych z tym miejscem. To nie stanowi żadnego kryterium w rozpatrywanej kwestii, nawet jeśli jest to tzw. większość. Demokracja nie ma miejsca w Kościele – nawet jeśli dzisiejsze trendy są inne. Kwestie teologiczne rozpatruje się w kryterium spójności doktrynalnej, a nie w kryteriach demokratycznych, bo np. większość tak uważa.

Na koniec wyobraźmy sobie taką rzecz.

Jest w naszej diecezji miejscowość, gdzie podobno są objawienia. Biskupi ordynariusze od lat są zdania, że prawie nic nie przemawia za autentycznością tych objawień i nie udzielają żadnej aprobaty. Przekonują, że rzecz jest mocno naciągana. Ludzie jednak nie słuchają pasterza. Wiedzą lepiej, mimo, iż ten dokonał kilkukrotnie analizy tych zjawisk. Miejscowi księża też nie okazują posłuszeństwa biskupowi. Podobnie jak ludzie, wiedzą lepiej. “Maryja” (czytaj: zjawa), jakoś dziwnie jest kontr-przeciwna decyzjom biskupa, gdy chodzi o posłuszeństwo. Ale to jest na rękę “wszystkim zaangażowanym”. Ruch pielgrzymkowy, to większe pieniądze dla parafii, a ten tylko rośnie i rośnie. Powstają biznesy hotelowe i tym podobne. Rozgłos idzie w świat. Sprawa ciągnie się przez lata. 

Później pojawiają się skandale w związku z samymi księżmi, którzy wspierali objawienia. Sami widzący nie okazują się być tymi, którzy jakoś bardziej przejęli się orędziami. Któreś z nich zakłada sektę. Prowadzą życie, które wcale nie każe sądzić, że kiedykolwiek w nadprzyrodzony sposób spotkali Maryję. To zupełnie inaczej, niż we wszystkich dotąd potwierdzonych przez Kościół objawieniach, gdzie “widzący” szybko dojrzewali do świętości i wielu z nich Kościół kanonizował… W Medjugorie jest inaczej. Tu wiele rzeczy jest inaczej.

Moja ocena tego jest taka: to co najmniej dziwne miejsce. Sądzę jednak, że i tam przychodzi Maryja, ale nie w objawieniach i orędziach, które Jej się przypisuje, a jeśli rzeczywiście mają miejsce, to pochodzą od jakiejś zjawy, nie zaś Matki Bożej. Maryja przychodzi po prostu tak, jak wszędzie tam, gdzie do Niej modlą się jej duchowe dzieci. Wyprasza łaski, gdzie ludzie ze szczerą wiarą i miłością do Niej się zwracają. Gdzie spowiadają się i nawracają. Ona na pewno szczególnie oręduje tam, gdzie jest niebezpieczeństwo utraty zbawienia! Tego jestem pewien. Maryja, Matka Boża, to przecież Nasza Matka. W to wierzę. Nic więcej. 


Warto wysłuchać:


Warto przeczytać:

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz