DUSZA LUDZKA JEST NIEŚMIERTELNA. 3. Bogactwo ludzkiego serca

Udostępnij:

Bogactwo ludzkiego serca
W poprzednim rozważaniu zwróciłem uwagę na tajemnicę połączenia duszy z ciałem. Obecnie będzie chwila refleksji nad samą tajemnicą człowieka. Bogactwo ludzkiego serca kryje jakby cztery potężne energie – władze, które w planach Opatrzności winny być ze sobą harmonijnie połączone. Po grzechu pierworodnym zaistniała między nimi dysharmonia. Przy pomocy łaski próbujemy z wielkim trudem ową harmonię osiągnąć.
   Te cztery energie – władze, to: rozum, wola, uczucia i instynktowne popędy. Kolejność nie jest tu przypadkowa i stanowi pewną hierarchię. Pragnę podkreślić, że wszystkie one stanowią wielki dar Boga. Każda z nich może służyć dla dobra, należy tylko właściwie je wykorzystać.
   Ich posiadanie jest nie tylko darem Boga, ale i trudnym zadaniem, które Bóg stawia przed każdym człowiekiem. Nikt nie może tego zadania wykonać za drugiego. Jest to indywidualne życiowe zadanie. Ponieważ chcę tylko wyeksponować syntetyczne spojrzenie na tajemnice naszego serca, zasygnalizuję jedynie wielkość wymienionych wyżej Bożych darów.
   Przy pomocy rozumu poznajemy otaczający nas świat. Możemy poznać istnienie naszego Stwórcy i pewne Jego przymioty, i możemy poznać samych siebie. Przy pomocy rozumu odróżniamy prawdę od kłamstwa, dobro od zła. To właśnie rozum decyduje o prawości ludzkiego sumienia. Im precyzyjniej rozum potrafi zbadać różnicę miedzy dobrem a złem, tym pewniej może człowieka poprowadzić.
   Drugą władzą jest wola. Św. Augustyn powiedział: „Człowiek to wola”. Wola jest siłą, która podejmuje decyzję i wola z reguły jest nastawiona na dobro własne. Nie rozstrzygam w tym stwierdzeniu czy o wyborze między dobrem a złem. Nawet kiedy będziemy w świecie czystego dobra, wola będzie nadal spełniać swoje zadanie, gdyż ona może rezygnować z dobra mniejszego na rzecz większego. Św. Paweł pięknie powiedział: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne”. Umiem więc rezygnować z tego, co jest mniej pożyteczne, a wyciągać rękę po to, co jest bardziej pożyteczne. Trzeba przy tej okazji zaznaczyć, że wola jest chceniem, a jeszcze ładniej pragnieniem. W pojęciu „pragnienia” zawiera się już zawsze konkretny czyn. Wola więc decyduje o naszych czynach.
   Dziś wola jest niedocenioną w człowieku władzą i często bywa zaniedbywana, zwłaszcza w okresie wychowawczym. W naszym pokoleniu jest programowo lekceważona i niszczona swawolą. Ukierunkowana na dobro decyduje o skutecznym działaniu człowieka i dlatego została uznana za niebezpieczną dla systemów totalitarnych; uczyniono więc wszystko, by wychować nowe pokolenie o słabej woli, a za to z wybujałym poczuciem swawoli. Pod pozorem doskonalenia rozumu i poprzez nadmiar ogłupiających wiadomości zaniedbano doskonalenia woli. Szczęśliwi są ci, którzy spotkali mądrego wychowawcę i pod jego kierunkiem mogli doskonalić swą wolę.
   Następną władzą są uczucia. W katechezie i w duszpasterstwie nie zawsze są one odpowiednio dowartościowane, bo zazwyczaj przewartościowane. Uczucia to niezwykle bogaty i złożony konglomerat przeróżnych sił negatywnych i pozytywnych, które decydują o temperaturze odniesień człowieka do Boga, do innych ludzi i do rzeczy tego świata. Jeśli w grę wchodzi uczucie pozytywne, ten kontakt jest łatwy i bardzo twórczy, jeśli zaś negatywne, stwarza ono dystans i może człowieka zniszczyć. Opanowanie świata uczuć należy do niezwykle trudnych zadań. Nie chodzi o ich niszczenie, ale o umiejętne wykorzystywanie. Mądrość z jednej strony polega na pielęgnowaniu uczuć pozytywnych i na ubogacaniu nimi siebie i otoczenia, a z drugiej strony na umiejętności posługiwania się uczuciami negatywnymi tam, gdzie trzeba tworzyć dystans i gdzie należy budować mur obronny wobec niebezpieczeństwa ataków zła. Uczucia tworzą atmosferę życia człowieka, one bowiem w dużej mierze decydują o naszym szczęściu. One też stanowią ważny element każdej miłości i decydują o jej pięknie.
   Ostatni z tych czterech darów Boga to instynktowne popędy, które mają dwa zasadnicze kierunki. Jeden z nich to potężna siła, która decyduje o zachowaniu życia, a przejawiająca się jako głód i pragnienie. Drugi, to siła decydująca o zachowaniu gatunku, nastawiona na przekaz życia. Popędy są wielkim darem Boga, a skoro to wielki dar, to trzeba się liczyć z tym, że zły duch zechce na tym polu wiele dla siebie ugrać i zniekształcić przez to całego człowieka.
   Ogromnie ważne jest, aby dostrzec te cztery siły, które są w nas, aby Bogu za nie podziękować i wciąż doskonalić harmonię pomiędzy nimi. Tylko miłość potrafi zachować harmonię między tym bogatym wyposażeniem naszego wnętrza, czyli między rozumem, wolą, uczuciem i popędami. Tylko miłość potrafi się tymi darami posługiwać w sposób twórczy. Ilekroć jeden z tych elementów zostaje przewartościowany, człowiek zostaje zdeformowany. Ewangelia każe troszczyć się o wszystkie cztery elementy, bo wszystkie pochodzą od Boga, za wszystkie trzeba dziękować i wszystkie należy wykorzystać tak, jak Bóg tego pragnie. Tylko prawdziwa miłość Boga i człowieka decyduje o dobrym wykorzystaniu rozumu, woli, uczuć i popędów. Doskonały wzór i harmonię odnajdujemy w kontemplacji Chrystusa, w Jego człowieczeństwie.
   To wszystko, jest ogromnie ważne w refleksji nad samowychowaniem. Wymagałoby to szerszego omówienia. Teraz sprawę tylko sygnalizuję, aby w kontekście antropologii chrześcijańskiej, która nie może być oderwana od Chrystusa, a więc musi być Chrystocentryczna, dostrzec, jak wielkie bogactwo otrzymaliśmy od Boga i jak trudne zadanie zostało nam powierzone.


Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz