ŁASKA BOŻA JEST DO ZBAWIENIA KONIECZNIE POTRZEBNA. 2. Łaska uświęcająca i łaska uczynkowa

Udostępnij:

Łaska uświęcającałaska uczynkowa
Kontynuujemy rozważania nad szóstą prawdą wiary. Łaska Boża jest każdemu człowiekowi do zbawienia koniecznie potrzebna. Ostatnio, w formie wstępu, zwróciłem uwagę na różnicę, jaka istnieje między byciem dobrym człowiekiem, znaczeniu doczesnym, a świętością. Posłużyłem się przykładem ziarna. Ziarno, z którego wypieka się chleb, to jakby obraz dobrego człowieka. I ziarno, wrzucone w ziemię, wydające owoc, to jakby obraz człowieka sięgającego po świętość. W oparciu o to rozróżnienie można zrozumieć, że zbawienie jest możliwe tylko wówczas, kiedy człowiek podejmuje Boże zaproszenie związane z tajemnicą życia przekraczającą doczesność. Jeśli człowiek ograniczy swoje życie wyłącznie do doczesności, nie może uczestniczyć w tajemnicy wiecznego zbawienia.
W oparciu o to samo rozróżnienie pragnę w dzisiejszym rozważaniu zwrócić uwagę na różnicę, jaka istnieje między łaską uświęcającą a łaską uczynkową.
Nawiązując do tego obrazu – podkreślam: tylko w jakiejś części wystarczającego – można powiedzieć, że przez łaskę uświęcająca rozumiemy zarodek Bożego życia, który jest w nas. Bóg stworzył człowieka z tym zarodkiem życia. Ale doszło do wielkiej tragedii. Grzech pierworodny uszkodził w nas ten element wzrostu i życia. To tak, jakby spichlerz zboża całej ludzkości został w sposób szkodliwy napromieniowany przez wybuch jakiegoś reaktora z piekieł i przez to ten zarodek życia został sparaliżowany – (zdaję sobie sprawę, że to porównanie jest jak wyjęte z jakiegoś christian science fiction, ale dość dobrze pasuje do zobrazowania sytuacji po grzechu pierworodnym). Gdyby Bóg nie zainterweniował ludzkość miałaby przed sobą tylko cel doczesny, a wieczność życia z Bogiem pozostałaby dla człowieka zamknięta. Zamiar Boży, względem człowieka był jednak inny. Bóg przecież chciał, aby człowiek, który przez niego został zaproszony jako uczestnik Jego chwały, cieszył się z przynależności do Niego. Dlatego postanowił przywrócić mu właśnie ten zarodek życia nadprzyrodzonego – łaskę uświęcającą. To przywrócenie dokonuje się, ale już pod wpływem uzdrawiających promieni wiary w Boga i wiary Bogu. Ta uzdrawiająca łaska zaczęła działać od momentu Golgoty, od momentu Odkupienia. Dlatego z Golgoty, a mówiąc konkretniej, z Chrystusowego Krzyża, jakby z Bożego, niesłabnącego reaktora ustawionego na ziemi, ona wciąż promienieje. Ktokolwiek z wiarą podchodzi do Chrystusa, zostaje wypełniony życiem. Kto się od Niego oddala, traci je.
Trzeba podkreślić, że Bóg każdemu człowiekowi chce udzielić tego życia. Dar łaski uświęcającej jest udzielany zawsze z Golgoty, z Krzyża, ale otwartą dla wszystkich bramą do niej jest ustanowiony przez Chrystusa Kościół. Jest on po to, aby nikt nie wsączał trucizny, do tego Bożego skarbca łaski. Kościół jej niejako strzeże. Ponieważ osobowe zło jest zainteresowane, aby uniemożliwić nam skorzystanie z tej wielkiej szansy odzyskania życia z Bogiem. Zły próbuje nam wmówić, że do szczęścia jest nam niepotrzebny krzyż, „dam Ci wszystkie królestwa tego świata, ale to mnie oddaj pokłon a nie Bogu”. Wielu daje się zwieść, oferta jest kusząca, konkretna, namacalna już tutaj…
Ten, kto tę łaskę otrzymał we chrzcie św., musi podjąć trud rozwoju życia Bożego w sobie. To jest wielki wysiłek wiary. Do tego jednak potrzebne są, nawiązując do naszego obrazu, światło, woda i odpowiednia temperatura. O tym jednak nie decyduje ziarno, ponieważ to są dary zewnętrzne.
Nawiązując do tego obrazu, w odniesieniu do rozwoju naszego życia nadprzyrodzonego, pytamy co będzie stanowić to potrzebne światło, wodę i odpowiednią temperaturę, aby tak, jak ziarno, minuta po minucie, dzień za dniem wzrastać? Otóż te zewnętrzne dary, które trzeba umieć wykorzystywać przez całe życie, nazywamy łaską uczynkową. Wymieniam tylko trzy: światło, wodę i odpowiednią temperaturę , ale w rzeczywistości duchowej jest to olbrzymia ilość darów Bożych. Tu, niestety, widzimy słabość porównań. Obrazy Pana Jezusa dane w przypowieściach są o niebo trafniejsze, dlatego warto ciągle odczytywać to z czystego źródła Ewangelii.
Na ten moment dam Wam taki przykład: w tym momencie otrzymujecie łaskę uczynkową, aby sercem usłyszeć to, co Wam przekazuję. Natomiast ja otrzymuję od Boga łaskę uczynkową, abym możliwie komunikatywnie przekazał prawdę, która ma ubogacić wasze serca. To jest aktualna łaska uczynkowa, z którą każdy z nas, w dostępny mu sposób, współpracuje. Tak jest przez całe nasze życie zawsze tam, gdy idzie o nasze zbawienie. To jest jeden obraz.
Inny jeszcze obraz, w odniesieniu do łaski uświęcającej. Otóż łaska uświęcająca, jako życie Boże, jest bardzo odpowiednia do przypowieści, jaką posługuje się Pan Jezus mówiąc o winnym krzewie. Kiedy gałązka winnego krzewu połączona jest z całością organizmu tej rośliny, czerpie soki do życia od głównego pnia tego Krzewu, którym jest Chrystus. Kiedy na początku z niego wyrasta, jest delikatną, cieniutką zieloną łodyżką, która rośnie pośród innych, dojrzałych i mocnych łodyg, na których już być może pojawiają się owoce. Im dłużej rośnie, im mocniej złączona jest z całym winnym krzewem, tym bardziej staje się obiecująca dla przyszłego owocowania. Otóż można być taką lichą, ledwie wyrastającą z głównego pnia, cieniutką łodyżką, ale można być silną gałęzią. I w pierwszym i w drugim przypadku trwają one w winnym krzewie i dają nadzieję na owoc. Jeśli do tego obrazu, który przenosimy na nas i na Chrystusa dopiszemy, że jest to wyrastanie dzięki łączącej nas miłości do Pana Jezusa i im silniejsza, im bardziej wierna i wytrwała jest ta miłość, tym większy otrzymujemy wzrost, to otrzymamy głębsze zrozumienie czym jest łaska uświęcająca.
Odłączenie, oderwanie do Chrystusa, to zawsze skutek grzechu śmiertelnego – ciężkiego. Taka gałązka, bez połączenia z winnym krzewem uschnie, a sama połączyć się z nim nie zdoła. Jest oczywiste, że wtedy nie ma mowy o owocowaniu. Ponieważ po grzechu śmiertelnym człowiek nie może owocować na życie wieczne. Ten cud połączenia na nowo, jest możliwy dzięki sakramentowi pokuty, gdzie Bóg Miłosierny włącza nas na nowo i przewiązuje ranę po grzechu, aby mogła się zagoić, abyśmy żyli, abyśmy umacniali tę przywróconą więź miłości. O tym jeszcze będzie mowa… Warto osobiście przemedytować cały 15 rozdział z ewangelii św. Jana, aby to wszystko jak najlepiej zrozumieć (to zadanie domowe :-))
Miłość jest budowana na zawierzeniu jednej osoby względem drugiej. Ten proces, trwający przez całe życie, jest ciągle zagrożony przez naszą skłonność do grzechu. Bogu jednak zawsze chodzi o to, aby człowiek, którego serce zaczęło rozpalać się prawdziwą miłością, został nią objęty w stu procentach, bo tylko wtedy będzie w pełni szczęśliwy.
Mówię o tym sięgając obrazów, ale o łasce nie można mówić inaczej. Sam Chrystus posługiwał się obrazem i mówił o Królestwie Bożym i łasce Bożej używając porównań o kwasie, o skarbie, o perle i o ziarnie. Jest to mowa trudna, ale każdy z nas w tych obrazach dotyka prawdy Bożej. Ten, kto przeżywa miłość Boga i troszczy się o wzrost łaski uświęcającej, sam dobrze wie, że nie da się o tym mówić bezpośrednio. Słowa są absolutnie za małe.
Na zakończenie pragnę podać małe uzupełnienie. Przy odkryciu tajemnicy łaski uświęcającej możemy zrozumieć sens powołania kapłańskiego i zakonnego. Powołani to ludzie, którzy zostali wezwani przez Boga, aby troszczyli się o łaskę uświęcającą w swoim sercu i w sercach innych ludzi. To jest zasadniczy cel powołania kapłańskiego i zakonnego. Dlatego wszystkie sprawy gospodarcze, społeczne, polityczne w pracy kapłana mogą być uwzględnione tylko o tyle, o ile nie zasłaniają tego podstawowego celu. Ludzie powołani mają być znakiem dla innych, jako cel swojego życia mają troskę o zasiew Bożej miłości w ludzkich sercach.


Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz