Nużący pontyfikat dobiega końca… (02.2024)

Udostępnij:

nużący pontyfikatNa stronie Crisis Magazine znalazłem artykuł, który wypowiada, w kilkunastu zwięzłych zdaniach to, co “zalega” nie tylko na moim sercu, ale chyba wielu wiernych Kościoła katolickiego obecnego czasu. Wielu nie wie co powiedzieć. Inni wypowiadają się jak sedewakantyści, choć o tym nie zdają sobie sprawy. Inni obawiają się swojego zdania. A to po prostu najdelikatniej ujmując: “nużący pontyfikat”…


Zbliża się jedenaście lat, odkąd Jorge Bergoglio został wybrany na Najwyższego Pasterza Kościoła Katolickiego. Podczas gdy większość z nas nie wiedziała prawie nic o tym człowieku, kiedy wchodził na balkon Bazyliki Świętego Piotra, obecnie większość katolików żałuje, że nie wie mniej – niż wiedzą. Od umożliwienia pedofilii kardynałowi Danneelsowi, który dołączył do Franciszka na tym balkonie, po niedawne poparcie papieża dla błogosławieństw par tej samej płci – kontrowersje otaczały ten pontyfikat od początku do końca; nie ma tygodnia, żeby papież nie namieszał jakąś papieską nominacją, dokumentem lub przypadkowym komentarzem.

Myślę, że wypowiadam się w imieniu wielu katolików, gdy mówię, że cały cyrk wokół Franciszka stał się męczący. Prawdopodobnie nic, co Franciszek mógłby zrobić lub powiedzieć w tym momencie, nie byłoby dla nas zaskoczeniem, chociaż nadal desperacko czyni wszystko, aby to zrobić. Powtarzamy więc ten męczący cykl:

Krok 1: Papież mówi lub robi coś kontrowersyjnego.
Krok 2: Konserwatywni i tradycyjni katolicy krytykują jego działania (bezpośrednio tradycjonaliści, konserwatyści bardziej pośrednio).
Krok 3: Postępowi katolicy cieszą się i wierzą, że papież ma na myśli dokładnie to, co mówi.
Krok 4: Niepostępowi zwolennicy papieży szturmują media społecznościowe, aby wyjaśnić, że papież tak naprawdę nie ma na myśli dokładnie tego, co mówi.
Krok 5: Wróć do kroku 1.

To tak, jakbyśmy utknęli w jakiejś pętli czasowo-przyczynowej typu Star Trek i skazani byli na ciągłe powtarzanie tych samych działań. Dokąd to wszystko nas prowadzi? Czy dusze są pozyskiwane dla Chrystusa? Czy głos moralny Kościoła w świecie staje się silniejszy? Czy źli „aktorzy” w Kościele są demaskowani i usuwani ze stanowisk? Trudno zaprzeczyć, że którakolwiek z tych rzeczy ma miejsce.

Jesteśmy zmęczeni. Gdy budzimy się w obliczu kolejnej papieskiej kontrowersji, naszą pierwszą myślą jest: „znowu się zaczyna”. Wiemy, jakiego mamy papieża: postępowca skupionego niemal wyłącznie na sprawach ziemskich, otoczonego przez głęboko skorumpowanych zwolenników i żyjącego w zmowie z globalistycznymi elitami tego świata. Dodaj do tego irracjonalną niechęć do tradycji katolickiej, a otrzymasz papieża Franciszka.

Co więcej, wiemy, że papież jest starym człowiekiem i już niedługo pożyje na tym świecie. Jeśli osoba mianowana na całe życie może odbyć beznadziejną sesję, z pewnością teraz w tym żyjemy. Większość wiernych katolików ignoruje teraz papieża Franciszka, czekając (i modląc się) na następne konklawe i wybór kolejnego następcy św. Piotra.

Kiedy przyszłe pokolenia będą wspominać ten pontyfikat, jego dziedzictwo będzie pełne sprzeczności, bez znaczenia. Franciszek skupił się na najnowszych postępowych modach tego świata, dlatego jego długoterminowy wpływ najpewniej będzie znikomy w ujęciu historycznym. Papież Jan Paweł II przeciwstawił się komunizmowi; Papież Franciszek rozwinął z tej okazji czerwony dywan. Papież Benedykt XVI walczył z dyktaturą relatywizmu; Papież Franciszek słusznie został nazwany papieżem dyktatorem. Żadne z pism Franciszka nie przetrwa próby czasu (zwłaszcza w porównaniu z jego dwoma bezpośrednimi poprzednikami), a większość historyków prawdopodobnie sprowadzi go do paragrafu w historii papieży.

Oczywiście nie oznacza to umniejszania poważnych i wiecznych szkód, jakie wyrządził indywidualnym duszom w wyniku zamieszania, skandalu i zepsucia, które zasiał. Ile osób cierpiących na pociąg do osób tej samej płci nie porzuciło swojego grzesznego i destrukcyjnego stylu życia, ponieważ wydawało się, że Kościół katolicki przypieczętował ten styl życia? Ilu niekatolików nie myślało o zostaniu katolikiem, ponieważ wydaje się, że Kościół ma przywódcę, który nie chce, aby zostali katolikami? A ilu katolików tak zgorszyło się tym pontyfikatem, że porzucili Kościół na rzecz prawosławia, sedewakantyzmu lub ateizmu?

Niemniej jednak z tego pontyfikatu mogło wyniknąć dobro, nawet jeśli było to niezamierzone. Przecież Bóg może wyprowadzić dobro ze wszystkiego, nawet z najgorszego zła. Wiem, że wielu katolików zyskało większą wiedzę w swojej wierze w odpowiedzi na obronę doktryny podważanej przez Franciszka. Ponadto wielu katolików rozpoczęło proces usuwania sztucznych naleciałości z Depozytu Wiary w związku z rolą papiestwa. Przyszli katolicy będą bardziej ostrożni w tworzeniu kultu jednostki wokół kogokolwiek, kto zasiądzie na Stolicy św. Piotra, właśnie dzięki papieżowi Franciszkowi.

W ciągu ostatniej dekady o Franciszku narobiło się wiele hałasu w katolickich mediach społecznościowych, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że z czasem jego głos słabnie. Wielu z nas obdarzyło go wątpliwościami w pierwszych latach jego pontyfikatu, ale korzyść ta została zaprzepaszczona. Kto już uważa go za osobę poważnie myślącą? Kto uważa go za prawdziwego przywódcę moralnego? Im więcej słyszymy o tym papieżu, tym bardziej maleje nasz szacunek do niego, jako osoby. Naleganie papieża na „robienie bałaganu – zamieszania”, zamiast po prostu wykonywać swoją pracę, czyni go niedojrzałym nastolatkiem, który uparcie odmawia sprzątania swojego pokoju.

Nie jesteśmy już źli. Jesteśmy po prostu zmęczeni. Zmęczeni uzbrojoną dwuznacznością, zmęczeni skandalami, zmęczeni dogadywaniem się z najgorszymi ludźmi na świecie. Kształt tego pontyfikatu stał się wystarczająco oczywisty, a zapis historyczny nie będzie dla niego łaskawy. Chociaż Franciszek nadal może wyrządzić szkody nim stanie przed osobistym szczegółowym sądem, większość z nas po prostu czeka, aż będziemy mieli nowego papieża, który, mamy nadzieję, pomoże posprzątać ten bałagan. Do tego czasu będziemy wytrwale żyć naszą wiarą, ponieważ „cierpienie rodzi wytrwałość, wytrwałość rodzi charakter, a charakter rodzi nadzieję” (Rzymian 5:3-5).

Eric Sammons

Cały artykuł w wersji oryginalnej:

A Wearying Pontificate Nears Its End


. NUŻĄCY PONTYFIKAT NUŻĄCY PONTYFIKAT NUŻĄCY PONTYFIKAT NUŻĄCY PONTYFIKAT NUŻĄCY PONTYFIKAT NUŻĄCY PONTYFIKAT NUŻĄCY PONTYFIKAT 

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz