8. ŁAGODNOŚĆ

Udostępnij:
ŁagodnośćW ostatniej katechezie ukazałem wadę gniewu i jego mechanizmy. Chcę przypomnieć, że każdy człowiek został wyposażony przez Boga w tę dodatkową rezerwę sił, gdy trzeba zareagować na pojawiające się zło, a także gdy musimy pokonać piętrzące się przed nami trudności. Owa rezerwa jest darem Boga. Jednak często niewłaściwe lub niekontrolowane jej wykorzystanie jest grzechem.
Dziś więc refleksja będzie dotyczyła właściwego wykorzystania tej rezerwy. Decydują o tym dwie umiejętności, które ściśle się z sobą łączą, mianowicie cnota łagodności oraz cnota wyrozumiałości.

Łagodność. Pod wpływem tej cnoty rozum korzysta z owej siły w takiej mierze, w jakiej jest to potrzebne. Nie mówię tu o umiejętności opanowania gniewu, co ma miejsce wtedy, gdy w człowieku już siła ta została uruchomiona i w ostatnim momencie, ten zagniewany, niczym kierowca, naciska hamulec, i nie dochodzi do wypadku. Łagodność nie jest tu hamulcem. Łagodność, w tym porównaniu, jest raczej umiejętnością posługiwania się gazem. Są kierowcy, którzy umieją tak prowadzić, jakby w ogóle nie trzeba było korzystać z hamulców – oczywiście, całkowicie tak się nie da…; ich samochód zdaje się płynąć; ale są tacy, którzy ciągle przyspieszają by zaraz hamować…

Człowiek łagodny rzadko sięga po hamulec opanowania. A to dlatego, ponieważ tak prowadzi sprawy, które od niego zależą, że nie musi hamować. Jest to sztuka, której można i warto się uczyć.

Wyrozumiałość natomiast uwzględnia podejście do drugiego człowieka, a w szczególny sposób dochodzi wtedy do głosu, kiedy konieczna jest kara. Uwzględnia nie tylko czyn, ale dostrzega człowieka, który ów zły czyn popełnił. Bada motywy, jakimi się kierował. Umie karę złagodzić, aby nawet odrobinę nie przekroczyć miary sprawiedliwości.

W Piśmie Świętym te dwie cnoty, wyrozumiałość i łagodność, są określane mianem cichości.

Pan Jezus wyraźnie powiada: Uczcie się ode Mnie, że jestem cichy i pokornego serca (por. Mt 11,29), czyli wzywa nas do łagodności i wyrozumiałości. Uczcie się ode Mnie. On, dysponując wielką mocą, reaguje zawsze w sposób wyjątkowo łagodny i wyrozumiały. Wśród swoich błogosławieństw jedno formułuje w ten sposób: Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię (Mt 5,5). Tak jakby chciał powiedzieć, że łagodność i wyrozumiałość są jedynie pewną drogą wiodącą do panowania na ziemi. Panować zatem należy przy pomocy łagodności i wyrozumiałości. Wtedy bowiem nie ma ludzi poranionych, wtedy nawet sprawiedliwa kara jest twórcza, a człowiek, który zawinił, przyjmuje ową karę i potrafi być za nią wdzięczny.

Jak doskonalić łagodność i wyrozumiałość, aby stać się godnym tego błogosławieństwa? Pierwszy ważny krok to szukanie ludzi opanowanych, łagodnych i wyrozumiałych, ponieważ w ich towarzystwie uczymy się łagodności.

Wielu ludzi powiada, że to jest niemożliwe, z tej racji że mają zszarpane nerwy. Ale kiedy wchodzą w bliski kontakt z łagodnym człowiekiem, okazuje się, że jest to możliwe. Po pewnym czasie, poświęconym trosce o łagodność, człowiek odkrywa, że jest o wiele zdrowszy i szczęśliwszy. Niezwykle to ważny moment dla domu. Jeśli ojciec i matka wychowują dzieci, promieniując łagodnością, wynoszą one ten dar z rodzinnego domu. Łagodność i wyrozumiałość to w dużej mierze tajemnica dobroci ojca i matki.

Drugie ważne posunięcie. Należy angażować się w uczestnictwo w wydarzeniach tylko wtedy, gdy one od nas zależą. Gdybyśmy prześledzili uważnie, z jakich powodów się denerwujemy, okaże się, że w większości spraw denerwujemy się z powodu innych ludzi i z powodów, które nie należą do zakresu naszego działania. Dlaczego mam się denerwować z powodu układów politycznych? Czy w jakiejś mierze te układy ode mnie zależą? Takie zdenerwowanie nie ma sensu. Nic przez to nie zyskuję.

Człowiek łagodny dobrze zna ten odcinek życia, za który odpowiada. I ten odcinek ma być przez niego uporządkowany i prowadzony w sposób odpowiedzialny. Jest to niezwykle ważna zasada duchowej terapii. Bierzemy odpowiedzialność za to, co do nas zależy. Wystarczą dwa, trzy tygodnie na to, aby dokładnie sprawdzić, z jakiego powodu się denerwujemy i w jakiej mierze za to odpowiadamy. Nasze decyzje mają być twórcze tam, gdzie jesteśmy na naszym odcinku życia społecznego.

Trzeci ważny krok to umiejętność wysłuchania drugiego człowieka, gdy on zrobił coś złego. To jest warunek wyrozumiałości. Należy zbadać, jakimi motywami się kierował. Jeśli potrafimy z jego punktu widzenia spojrzeć na to, co uczynił, potrafimy obiektywnie go ocenić. Stajemy się wtedy wyrozumiali. Jeśli podejdziemy do uczynku tylko z własną oceną, łatwo możemy człowieka skrzywdzić. W wielu wypadkach ludzie chcą czynić dobrze, a zdarza się, że popełnią błąd i mimo najlepszych chęci stoją nad własną klęską załamani, a my ich jeszcze dobijamy. Jest to arcyważne zwłaszcza w wychowywaniu dzieci Jeśli nie potrafimy wysłuchać drugiego człowieka, zanim go ocenimy, nie będziemy ani łagodni, ani wyrozumiali. Mało jest takich sytuacji, kiedy ktoś rozmyślnie działa źle.

Jeszcze jedna zasada, chyba najtrudniejsza. Należy sprawdzić, czy denerwujemy się z tego powodu, że ludzie nie spełnili naszej woli, czy też z tego, że nie pełnią woli Boga. Wiele nieporozumień, na przykład w rodzinnym gronie, wynika stąd, że mąż wymaga, by żona postępowała tak, jak on chce, a żona narzuca swoją wolę. Wiele spraw trzeba jednak potraktować w różny sposób, bo ludzie są różni, i różne są ich podejścia do wielu spraw.

Nie zawsze moja wola jest wolą Boga. Jeśli zaś człowiek pragnie pełnić wolę Boga, idzie dobrą drogą i nie musi wcale iść moją drogą. Jest to wielka tajemnica miłości. Droga jest wspaniała, gdy małżonkowie potrafią to zrozumieć, gdy starają się o to, by wspólnie czynić dobro zaplanowane przez Boga.

Dla człowieka wierzącego istotnym działaniem jest obcowanie z Bogiem, który jest doskonałą łagodnością i wyrozumiałością. On nas rozumie najlepiej. My siebie wzajemnie krzywdzimy dlatego, że się często nie rozumiemy. Dlatego też tak łatwo wydajemy wyroki. Bóg, który nas rozumie lepiej, niż my rozumiemy się sami, czeka na naszą dojrzałość; czeka, aż sami potrafimy wiele dostrzec.

Kiedy człowiek wierzący odkrywa, że jest pełen niepokoju, buntu, że jego gniew zamienia się w czyn, powinien podejść do Chrystusa i powiedzieć: Panie, wypełnij mnie Twoim pokojem i Twoją łagodnością, a później będę działał. Rezerwa otrzymana od Boga jest rezerwą sił, która powinna być w stu procentach wykorzystana w sposób twórczy, a to potrafimy uczynić tylko wówczas, gdy jesteśmy łagodni i wyrozumiali.

Wszyscy narzekamy na to, że nasze nerwy są słabe. Podłączmy je do łagodności samego Chrystusa, a wtedy okaże się, że może wcale słabe nie są.

Opracowanie katechez


Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz