IV. ŚWIADECTWA OJCÓW KOŚCIOŁA, PISARZY I DOKTORÓW KOŚCIOŁA O EUCHARYSTII
1. WIARA PIERWSZYCH WIEKÓW W RZECZYWISTĄ OBECNOŚĆ CHRYSTUSA W EUCHARYSTII
Pierwsze tysiąclecie istnienia Kościoła odznacza się wśród chrześcijan powszechną wiarą w Eucharystię. Nie można do chrześcijan zaliczyć gnostyków, którzy nie uznawali Bóstwa Chrystusa, stawiając Go niżej od aniołów albo odrzucając rzeczywistość Wcielenia (dokeci). Według nich Chrystus (duch, eon ale nie Syn Boży) w pozornym ciele zstąpił na ziemię, pozornie umarł na krzyżu, świat zaś odkupił przez to, że nauczył łudzi, jak mogą się uwolnić z więzów materii przez własną pracę zwalczając materię, która jest źródłem wszelkiego zła. Toteż św. Jan, św. Paweł, a potem szczególnie św. Ignacy Antiocheński, zwalczali tę sektę. Gnostycy nie uznawali Chrystusa za Boga-Człowieka, trudno więc było od nich się spodziewać, by uznawali Eucharystię. Apostołom zaś i pierwszym chrześcijanom nie przychodziło na myśl, by w prostym, jak oni to rozumieli, pożywaniu Ciała i Krwi Pańskiej, tyle mogło się znaleźć rzeczy trudnych do zrozumienia. Dlatego św. Paweł, pisząc list do Koryntian, o nadużyciach w przyjmowaniu Eucharystii, nie tłumaczy przeistoczenia, a tylko określa fakt, że jeden z nich ,,jest głodny, a drugi pijany” i poucza, jak należy Eucharystią sprawować.
Pasterz Hermasa (książka przedstawiająca życie chrześcijan) i Didache (Nauka XII Apostołów), obie z I — II w., tylko wskazują, jak czynić ofiarę Eucharystii, uzasadniają warunki jej przyjmowania, ale nie istnienie samego Sakramentu.
Z pism ojców Kościoła pierwszych wieków przeświecają już prawdy: 1) realnego istnienia Ciała Jezusa w Eucharystii i 2) łączności wiernych z Chrystusem.
Św. Ignacy (+107), uczeń św. Jana, rozpoczyna szereg świadectw, a ponieważ zwalczał gnostyków, więc pisze polemicznie: „Nie słuchajcie słów ludzi, którzy wam nie mówią o Jezusie Chrystusie potomku Dawida, Synu Maryi, który się prawdziwie narodził, prawdziwie jadł i pił, prawdziwie cierpiał prześladowania za Poncjusza Piłata, prawdziwie został ukrzyżowany i umarł w obliczu niebios, ziemi i piekieł i prawdziwie zmartwychwstał…” (List Smyrn. II). I dalej tak mówi: „Stronią od Eucharystii i od modlitwy, bo nie uznają, że Eucharystia jest Ciałem naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, tym ciałem, które cierpiało za nasze grzechy i które Ojciec w swej dobroci wskrzesił. Oto ci, co zaprzeczają darowi Bożemu, znajdą śmierć w swych zaprzeczeniach. Powinniby raczej miłować, by zmartwychwstać” (List Smyrn. VIII).
Św. Justyn (+165) w kilkadziesiąt lat później przeprowadza porównanie pomiędzy Wcieleniem i Eucharystią: „my nie patrzymy na ten pokarm, jako na chleb i napój zwyczajny. Lecz podobnie jak przez słowo Boże, Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, stał się ciałem, przyjął rzeczywiście ciało i krew dla naszego zbawienia, podobnie według nauki, którą otrzymaliśmy, ten pokarm Eucharystii przez słowo Chrystusa jest Jego Ciałem i Jego Krwią, które karmią nasze ciało i naszą krew”. (Apolog.). Widoczne jest z tych słów, że i Wcielenie i Eucharystia mają za przedmiot realny ciało i krew Chrystusa; Słowo Boże jest przyczyną sprawczą tych tajemnic; cel pierwszej z nich jest zbawienie ludzi, a celem drugiej — ich odżywienie.
W IV w. myśl rzeczywistej obecności Chrystusa w Eucharystii i łączności z Nim w Komunii św. rozwinął św. Hilary z Poitiers (+306), wskazując na mistyczne zjednoczenie nasze z całą Trójcą Świętą: „Jak Chrystus, przyjął rzeczywiście ciało naszego ciała i będąc urodzony z Dziewicy, jest prawdziwym człowiekiem, tak i my w Eucharystii przyjmujemy rzeczywiście ciało Jego Ciała i dlatego jesteśmy jednym z Nim. Ponieważ Ojciec jest w Nim, a On w nas …Dlatego z Synem i przez Syna jesteśmy połączeni z Ojcem nie tylko przez wolę i posłuszeństwo religijne, lecz rzeczywiście i nierozdzielnie …To jest misterium jedności prawdziwej i rzeczywistej, której bronimy przeciw herezji” (De Trinitate).
Największym przedstawicielem nauki o realnej obecności Chrystusa w Eucharystii jest św. Jan Chryzostom (+407). Wyraża się on tak realistycznym językiem, że to nawet gorszy niektórych współczesnych krytyków. Jan Chryzostom, nazwany doktorem Eucharystii, tak pisze: „Chrystus nie zadowolił się wystawić siebie na widok tych, którzy Jego kochają, On oddał siebie w ich ręce, w ich usta, nawet pod ich zęby, mieszając swą istotę z nimi”.
„Rodzice często karmią swe dzieci przez inne osoby (mówi Chrystus), co do mnie, to nie jest tak: ja karmię me dzieci własnym ciałem, ja daję siebie samego wam na pokarm. „Ja chcę stać się waszym bratem, mieć z racji was takie samo ciało i taką samą krew, i oto dałem wam to ciało i tę krew, przez co stałem się jednym z waszej rasy” (In Joh. homil.).
„To, co jest w kielichu, jest tą samą rzeczą, która wypłynęła z boku Chrystusa i my w niej bierzemy udział” (in Cor. hom.).
„To nie tylko w stajence ciało Chrystusa wam się objawia, lecz na ołtarzu. Ono nie jest na rękach ubogiej kobiety Maryi, patrzcie, oto kapłan je trzyma i to Ciało wy nie tylko widzicie, ale dotykacie, nie tylko dotykacie, ale wy je spożywacie i zanosicie do domów waszych”.
„To jest tajemnica, w którą zaledwie można wierzyć, lecz Chrystus powiedział: Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew jest prawdziwym napojem”.
„Ileż to dziś jest osób, które mówią; Ja chciałbym Go widzieć na własne oczy, Jego twarz, Jego odzienie, Jego sandały. A oto ty Go widzisz, dotykasz, spożywasz… On sam się oddaje tobie” (In Mat. hom.).
„Jest to obecność realna ale nie zmysłowa: obecność jedynie dostępna dla wiary. Bóg daje umysłowe we znakach zmysłowych”.
„Kto czyni cud eucharystyczny? To nie człowiek, który czyni, że ofiary stają się ciałem i krwią Chrystusa, lecz czyni to Chrystus za nas ukrzyżowany. Kapłan tam jest, który Go zastępuje i wymawia uroczyście słowa. Lecz to łaska i moc Boża, „To jest ciało moje” — mówi On. Te wyrazy przeformowują ofiary” (In prodit. Judae homil.).
Św. Ambroży (+397) arcybiskup Mediolanu daje naukę jasną i prostą, taką jaka mogła się zrodzić w ogniu walki i trosk wielkiego zarządcy Kościoła. Zwracając się do cesarza Teodozego W., który kilka tysięcy (osób w Tessalonikach w przystępie gniewu kazał zabić, tak mówi: „Jak weźmiesz Ciało Chrystusa w zabrukane ręce (krwią). Jak poniesiesz drogocenną Krew do ust, ty, który zapalony namiętnością wylałeś tyle krwi niesłusznie?” (In ps. CXVIII).
Na innym miejscu pisze: „Może powiesz: Ja widzę inną rzecz, jak przekonasz mnie, że przyjmuję Ciało Pana Jezusa Chrystusa? Dowodzimy, że tu nie jest to, co natura wytworzyła, lecz to, co pobłogosławienie konsekrowało. Postaramy się dowieść, że pobłogosławienie posiada więcej sił niż natura. Jeżeli słowa Eliasza mogły sprowadzać ogień z nieba, słowa Chrystusa czyż nie mogą zmienić natury elementów? Czytałeś na temat stworzenia świata: „Powiedział i wszystko się stało. On rozkazał i wszystko zostało stworzone. Po co doszukiwać się porządku naturalnego w uzyskaniu ciała Chrystusa w Eucharystii, gdy On jest narodzony z Dziewicy w sposób stojący poza prawami natury. To jest prawdziwe ciało Chrystusa, który był ukrzyżowany i pochowany; jest to więc naprawdę „Sakrament Ciała” (De misteriis).
Powyższy kierunek realistyczny o pożywaniu, którego przedstawicielem była szkoła w Antiochii, rozumiał tekst Pisma św. nie przenośnie i nie w znaczeniu grubym kafarnaitów, ale literalnie i realnie (tj. przy pomocy ust); przez to następuje połączenie cielesne komunikującego z Chrystusem. Ono jest podwójne: przez łaskę i cielesne z ciałem przez Komunię. Pierwsze można uzyskać i przez wiele innych środków; drugie tylko przez przyjęcie Komunii św. To drugie właśnie wymaga realnej obecności Pana Jezusa. Dlatego ojcowie ci używają słów takich jak: wejść do naszego ciała, być przyjętym do wnętrzności, być w nas jak lekarstwo połknięte, jak drożdże pomieszane z ciastem, jak wosk zlany z innym woskiem.
Natomiast drugi kierunek, jakiego przedstawicielką była szkoła Aleksandryjska, znajdując się pod wpływem platonizmu, który świat zmysłowy rozpatrywał jako wyobrażenie świata intelektualnego, wolał pozostać przy symbolicznym ujęciu, używając takich wyrażeń jak: figura, wyobrażenie, symbol, typ, przedstawienie.
Obie tendencje połączył św. Augustyn dodając do realizmu rzymskiego i kartagińskiego symbolizm aleksandryjski. Odróżniał on dwie rzeczy: to, co widzimy, tj. postacie zmysłowe i to, co rozumiemy, czyli kompleks misterium, jakby symbol ciała mistycznego. To wystarcza dla wiary, wiara jednak wymaga pouczenia. Możecie mi mówić: Poleciłeś wierzyć, teraz tłumacz, byśmy mogli rozumieć. Jeżeli chcesz rozumieć, czym jest ciało Chrystusa, posłuchaj apostoła, który mówi: „Wszyscy stanowimy jedno ciało w Chrystusie” (Rzym, XII, 5). Nawiasem można dodać, że nie wszyscy uważają stanowisko św. Augustyna za dostatecznie jasne.
2. POGLĄDY NA RZECZYWISTĄ OBECNOŚĆ PANA JEZUSA W EUCHARYSTII ORAZ PRZEISTOCZENIE W WIEKU: a) IX, b) X c) XI i d) XII.
Ogólnie można te cztery wieki scharakteryzować w następujący sposób:
a) Wiek IX — to pierwsze próby rozumowego podejścia do zagadnienia Eucharystii, pierwsza pomyłka Amalaryka, szczęśliwe rozwiązanie Paschazjusza i polemiki.
b) Wiek X — jak gdyby wyczerpany pracą poprzedniego, bardzo mało dodaje do zdobyczy nauki wieku poprzedniego.
c) Wiek XI — wypełnia spór o Eucharystię, spór ten wywołał Berengariusz (1000—1088), który negował przeistoczenie, a zamiast realnej obecności wysuwał impanację (in panem), czyli naukę, że Chrystus wchodzi w chleb. Pod postaciami więc chleba i wina istnieje ich substancja i substancja Ciała i Krwi Pańskiej jednocześnie.
d) Wiek XII — mniej dyskutuje, a więcej pisze. Powstają wielkie księgi zwane „Summae” i „Sententiae”. Zawierają one materiały dla wieku XIII, który zagadnienia eucharystyczne w sposób decydujący rozstrzygnie.
Przejdźmy do szczegółów. Zdarza się, że błąd popełniony przez jednych ludzi, dla innych bywa pobudką do poszukiwań, które nieraz prowadzą do wyjaśnienia prawdy. Tak zdarzyło się w IX wieku pomiędzy dwoma teologami, jednym z nich był Amalaryk, a drugim Rotbert – Paschazjusz. Obaj byli Gotami, a ponieważ wtedy ukrywano swe barbarzyńskie pochodzenie, Rotbert nazwał siebie Paschazjuszem i z tym imieniem występował w polemice.
Ad. a) Gdy Amalaryk napisał rozprawę niefortunnie, mówiąc o potrójnym ciele Chrystusa (wzięte z Maryi które przebywa na ziemi; w Komunii św. podane ludziom, które przebywa wśród ludzi i spożyte w Wiatyku przez umierających, które przebywa wśród zmarłych), Paschazjusz w odpowiedzi na jego błędne stanowisko ogłosił pracę „O Ciele i Krwi Pańskiej” w 831 r. Była to pierwsza monografia naukowa, która zajęła trwałą pozycję w nauce o Eucharystii.
Wskazał on na identyczność ciała Chrystusa historycznego (narodzonego z Dziewicy) i eucharystycznego, (które przychodzi na nasze ołtarze). Ciało eucharystyczne nie istnieje jak ciało historyczne, gdyż ma ono obecność duchową. Jest ono jednocześnie i prawdą i figurą (symbolem). Jest prawdą, bo zawiera rzeczywiste Ciało i Krew Chrystusa, figurą gdyż przypomina ofiarę i śmierć. Prawda jest w tym, co wyraża wewnętrzny akt wiary, figura w tym, co zewnętrznie ujmujemy.
Obok rzeczy wyjaśnionych pozostają zagadnienia domagające się odpowiedzi: jak Ciało Chrystusa pozostaje ciałem, gdy jest niedotykalne; jak to się dzieje, że jest prawdziwe a zarazem duchowe; co się dzieje z Chlebem, gdy jego postacie staną się postaciami Eucharystii; jak nazwać odbywającą się przemianę?
Zagadnienia te miały rozwiązać przyszłe wieki a szczególnie św. Tomasz, lecz Paschazjusz już w IX wieku najbardziej się zbliżył w swej pracy do słusznego wyjaśnienia zagadnień Eucharystii. Tymczasem, ponieważ terminologia jeszcze nie była ustalona, dlatego i sam Paschazjusz nie zawsze był dobrze rozumiany, choć starał się używać jednoznacznych wyrazów.
Co do przeistoczenia to Paschazjusz dochodził do pojęć wysuniętych później przez wiek XII, a mianowicie: trzy pojęcia w zagadnieniu przeistoczenia są najważniejsze: 1) termin, od którego się zaczyna (realna substancja z postaciami, w danym przypadku: chleb ze swoimi właściwościami), 2) termin, do którego się dąży (substancja istniejąca w sposób duchowy, niewidzialny i pozaprzestrzenny: Ciało Pańskie istniejące pod postaciami chleba) i 3) czynność, która tu zaszła, a która sprowadziła tę przemianę. On nazwał ją „creatio” (tworzenie), gdy potem na soborze lateraneńskim IV w 1215 r. wysunięty był wyraz „przeistoczenie” (transsubstantiatio), ten ostatni jest i dziś używany.
Pouczające jest rozwiązanie pytań takich, jak: co się dzieje po Komunii św. z Ciałem Chrystusa oraz co się dzieje po Komunii św. z postaciami.
Amalaryk podawał następujące możliwości: Ciało idzie do nieba, idzie w powietrze, pozostaje w ciele, idzie w krew i z pokarmem odchodzi. Pierwsze stanowisko to nominalizm, dla niego Eucharystia — tylko figura, symbol; ostatnia odpowiedź, a jej zwolennikiem był Amalaryk, to gruby realizm. Skrajnych realistów nazywano wtedy sterkorianistami (s’ercus znaczy mierzwa, błoto — nawóz, śmieci). Był to wyraz, którym obdarzali siebie przeciwnicy w polemikach. Tej nazwy wstydzili się jednak. Oto kardynał Humbert pisze do, Euzebiusza Brunona, biskupa w Angers: „Zastanów się rozsądnie, że Pan cię nad Kościołem twoim postawił… bylebyś hałasu nie wszczynał i z Berengariuszem Twoim (ach! jaki wstyd) nie stawał się sterkorianistą” a w innym liście pisze „o wiarołomny sterkorianisto, który uważasz, że… niebieski pokarm jako ziemski… się przemienia”.
Inaczej rozwiązuje to zagadnienie Paschazjusz: „Wierzymy, że nie tylko duszę, ale i ciało nasze odżywia ta tajemnica… do ciała Ciało duchowo przyswojone wnętrznościom przenosi się tak: że Chrystusowa substancja znajduje się w naszym ciele, jak i sam On nas do swego Bóstwa podniósł, by kto spożywa Jego Ciało, żył na duszy i teraz i w wieczności, a ciało z prochu ziemi wskrzeszone, było ożywione na dzień ostateczny”.
A co dzieje się po Komunii z postaciami? Paschazy przypuszcza niezniszczalność świętych postaci — postacie nie tkwią w ciele Chrystusa, jak były w chlebie i przez to one nie podzielają losu Ciała Chrystusowego.
Należy zauważyć, że W tym czasie, gdy wschodnie Kościoły groziły oderwaniem się od jedności, to jednak, co do Eucharystii pozostawały zawsze w zupełnej zgodzie z Rzymem. Takie stanowisko zajmuje Nicefor (+ 828), Teodor Studyta (+826) i nawet Focjusz (+891).
Ad. b) Wiek X mało dodał do zdobyczy poprzedniego.
Ad. c) Cały wiek XI zajął spór o stanowisko Berengariusza. Ponieważ ten ostatni odrzucał przeistoczenie, negował obecność realną wysuwając impanację, między ciałem historycznym i eucharystycznym widział tylko różnice, powstali liczni przeciwnicy, którzy ustnie i w pismach zwalczali zajęte przez niego stanowisko. Udział w sporze wzięli benedyktyni, a potem cystersi. Liczne synody potępiły jego naukę.
Terminologia nie była jeszcze ustalona i takie terminy, jak: sakrament prawda, figura, cnota, moc, natura, duch, gatunek, substancja nie były jeszcze określone, niełatwo więc było ująć jego błędne stanowisko, które i on sam często zmieniał. Kto chciał trzymać się bardziej realnego sposobu pojmowania, szedł za św. Ambrożym, komu umiarkowany symbolizm dogadzał, trzymał się św. Augustyna.
W walce wyostrzała się broń. Tak na przykład Berengariusz mówił, że ponieważ Chrystus jest w niebie i według św. Piotra (Dz. Ap. III, 21) będzie tam aż do końca świata, nie może więc przebywać na ziemi; wobec tego zaimek „To w zdaniu — jest ciało…” sprzeciwia się całej nauce o Eucharystii. Lecz Guitmond ten sam wyraz — zaimek to — właśnie wykorzystał jako argument przeciw impanacji (tj., że Chrystus tylko wstępuje w chleb: in panem), tak rozumując: „Pan wziąwszy chleb i pobłogosławiwszy powiedział: To jest ciało moje. Ale nie powiedział: Moje ciało jest ukryte w tym (co mam w ręku). Ani też nie powiedział: Moja krew jest ukryta w tym winie. Lecz powiedział: To jest Krew moja. Nasz Pan nie powiedział: Jedna cząstka tego jest moim ciałem, lecz powiedział wprost: To jest moje ciało”.
Ad. d) Powszechne zainteresowanie sprawami Eucharystii w XII w.
Zwalczanie herezji Berengariusza zwróciło uwagę chrześcijan na Eucharystię i kult jej wzrósł. Po upływie stu lat kult ten staje się powszechny. Przedtem jednak jeszcze za czasów Paschazjusza Piotr Damian i papież Grzegorz VII zachęcają wiernych do częstej, a nawet codziennej Komunii św. Sam zaś Paschazjusz, główny winowajca tego, co się działo, umieszcza w swej pracy: „0 Ciele i Krwi Pańskiej” (De Corpore et Sanguine Domini) urywki z poezji, a kończy ten traktat pięknymi poezjami modlitewnymi.
Wiek XII — wiek Innocentego III, wielkiego teologa, który sam napisał sześć ksiąg, dzieł o Eucharystii (dając analizę modlitw kanonu) i innych zachęcał swym przykładem do pisania, czym wzbudził ogólne zainteresowanie do tych zagadnień.
Wiek XII — to wiek wielkich dzieł nazwanych „sumami”, które opracowywały poruszane zagadnienia bardzo szeroko, zestawiając Pismo św. obu Testamentów, dzieła ojców Kościoła i późniejsze prace różnych autorów. Odpisy ich, przyajmniej częściowo, krążyły wszędzie, nie tylko w miastach.
O nowych traktatach dowiadują się na wsi, w prywatnych willach i komunikują sobie najświeższe nowiny.
Jaki był pożytek działalności tego wieku? Oto zainteresowanie ogółu sprawami Bożymi, podniesienie przedmiotu myśli i rozmów do zagadnień najwyższych przez dzieła, traktaty i polemiki, przygotowanie materiału dla IV soboru lateraneńskiego (1215 r.) powszechnego, pierwszego dla spraw Eucharystii, wreszcie takie rozwiązanie wielu zagadnień, że pozostało już ono w teologii.
Oto kilka z nich dla przykładu. Ustalono 7 sakramentów i dano ich definicję przez wymienienie cech istotnych. Na pytanie, jak przy podziale Hostii na części dzieje się, że w każdej jest obecność Chrystusa, Innocenty III odpowiada porównywując Hostię do połamanego zwierciadła, którego każda część odbija przedmiot. Na pytanie, co się dzieje z Ciałem Pańskim, gdy postacie są znieważone (np. zwierz zje lub zbrodniarz) — odpowiadają: Natychmiast Ciało znika, pozostają postacie, tj., gdy zwierz spożyje Ciało, Chrystus usuwa się z postaci, a wraca substancja chleba. Piotr Lombard, autor jednej z najznakomitszych sum, tak pisze: Co zjada mysz? Nie wiem, Pan jeden wie. Ale nie wiadomo, co jest obrzydliwsze Panu, pyszczek myszy, czy usta grzesznika.
Piotr Lombard dla wytłumaczenia przemiany, jaka się dzieje w przeistoczeniu, przeprowadza taki podział możliwych zmian: 1) Zmienia się istota i przypadłości (substancja i accidensy), przykład: z jajka wychodzi kura; 2) Zmieniają się same przypadłości, na przykład z mąki powstaje chleb, i 3) zmienia się tylko istota, przypadłości pozostają. To się dzieje, gdy chleb przemienia się w Ciało Pańskie.
Św. Hildegarda, jasnowidząca z Bingen, daje porady o tajemnicy Eucharystii. Na zapytanie jednego kapłana, co ona widzi, gdy niegodny kapłan przystępuje do ołtarza „Sybilla Renu” odpowiada: „Widziałam, że jeżeli kapłan niegodny ma niedostatek świętości i jeżeli nie jest związany prawem starszego magistra (np. zasuspendowany), moc Najwyższego w tej ofierze działa” („Sci vias”, Migne, tom CXCVI).
Jaki jest skutek, gdy źli przyjmują Eucharystię? Odpowiedź: Wszyscy przyjmują sacramentum, a tylko dobrzy — res, tj. skuteczność jej. Pięknie to wyraża Innocenty III: Dobrzy spożywają na zbawienie… źli, na sąd. (Boni sumuni ad salutem — mali in judicium). W ten sposób zwrot św. Tomasza: „Sumunt boni, sumunt mali” w hymnie „Pange lingua” był już gotów o sto lat wcześniej.
Zły pożywa i niewinny,
Ale w każdym, smutek inny:
Wieczna śmierć lub wieczne życie!
(Sumunt boni, sumunt mali
Sorte tamen inequali
Vitae vel interitus)
Tłum. Abpa. Symona
3. ROZKWIT NAUKI O EUCHARYSTII W XIII WIEKU
Nauka o Eucharystii, opracowana przez, bardzo obfitą literaturę przygotowawczą, w postaci sum i wyczerpujące prace poprzedników takich jak Paschazjusz lub Innocenty III, została definitywnie wyłożona. W pracach tych brał udział długi szereg pisarzy. Wymienimy tylko najbardziej znanych. Są to: Aleksander z Hales, Piotr Lombard, św. Bonawentura, św. Albert Wielki, św. Tomasz z Akwinu i Duns Szkot.
Ponieważ zawdzięczając filozofii Arystotelesa, uzyskano bardziej ścisły język oraz metodę pracy wprowadzoną przez św. Tomasza, co pozwoliło również na niezwykłe dotąd zdobycze w zakresie teologii, dlatego wiek ten nazwano złotym wiekiem scholastyki, a św. Tomasza — doktorem Eucharystii. Wszystkie kwestie, jakie do tego czasu były na porządku dziennym: 1) Przeistoczenie, 2) sposób istnienia Eucharystii, 3) zagadnienie przypadłości (accidens) zostały wytłumaczone.
Duns Szkot w wielu rzeczach miał odmienne od św. Tomasza stanowisko i dlatego powstały dwie szkoły w teologii: dominikańska (św. Tomasz) i franciszkańska (Duns Szkot), które stale prowadząc polemiki kontrolując siebie wzajemnie, pobudzały do poznania prawdy.
a) Przeistoczenie – św. Tomasz tłumaczy powołując się na słowa ustanowienia: Pan Jezus nie mówi ,,Tu jest” (hic est) lecz ,,to jest” (hoc est) ciało moje. Upada więc nauka o przebywaniu chleba razem z Ciałem czyli impanacja (Lutra), ponieważ przeczy słowom Pisma św. Duns Szkot zaatakował Tomasza, że tu sam tekst Pisma św. nie wystarcza. Odpowiedziano mu, że w powyższym wypadku pomaga tradycja pierwszych wieków. św. Tomasz wyjaśnia, że w przeistoczeniu działa tylko czynnik nadprzyrodzony, jak to miało miejsce, według św. Ambrożego w Niepokalanym Poczęciu: Bóg może czynić nie tylko następstwo różnych form w tym samym przedmiocie, ale może całą substancję jednego zmienić na substancję drugiego (chleb na ciało), gdy przyczyny naturalne mogą zmieniać tylko formę przedmiotu, co jest przemianą naturalną.
Aleksander z Hales, podobnie jak wspomniany wyżej Paschazjusz, celem lepszego wyjaśnienia przeistoczenia, porównywa je ze stworzeniem i wcieleniem. Chodzi o dwa terminy: „Od którego” i „do którego” oraz o ruch przejścia pomiędzy nimi. W stworzeniu nie ma pierwszego terminu, gdyż nic nie było, a potem jest; we wcieleniu pierwszy termin, tj. osoba Słowa jest nieruchomy, gdyż pozostaje bez zmian, tylko przyjmuje naturę ludzką.
Św. Tomasz stosuje tu naukę arystotelesowską o materii i formie jako elementach składowych wszelkiej natury cielesnej. W przeistoczeniu nie istnieje ruch lokalny, lecz przemiana całej realnej substancji z jej materią i formą które się całkowicie zmieniają, a pozostaje tylko przypadłość terminu, tj. chleba. W przemianach naturalnych materia jednego przyjmuje formę drugiego. Obaj autorowie (św. Tomasz i Aleksander z Hales) zgadzają się, że jak w przeistoczeniu tak i w przemianie naturalnej coś zawsze pozostaje z terminu 1., a mianowicie: w przemianie naturalnej — taż sama materia, a w przeistoczeniu — te same przypadłości.
b) Sposób obecności – Św. Tomasz uznaje, że, zgodnie ze słowami konsekracji, różne części Chrystusa są obecne pod postaciami, zgodnie z różnymi słowami (tam Ciało, tu Krew) i zgodnie z naturalnym współtowarzyszeniem (naturali concomitantia) przez połączenie realne z przedmiotem przemiany. Mocą słów Sakramentu Ciało jest obecne pod postacią chleba, a Krew pod postacią wina, lecz Bóstwo Chrystusa i dusza z racji naturalnego współtowarzyszenia jest pod postacią ciała, choć siłą rzeczy jest tam i krew oraz odwrotnie.
c) Co do sposobu bycia, to substancja Ciała i Krwi w Eucharystii jest obecna mocą Sakramentu (vi sacramentii). Ciało jest tu jako substancja, ale nie co do wymiarów. Dlatego Chrystus (Jego natura i substancja) jest cały pod każdą cząstką chleba, cały nawet wtedy, gdy Hostia się połamie. Św. Tomasz dlatego odrzuca analogię połamanego lustra, gdyż nie ma podobieństwa pomiędzy terminami porównania. To nie połamanie czyni, lecz konsekracja, że Ciało Chrystusa obecne jest pod każdą cząstką postaci. Ono nie jest obecne tu ani lokalnie ani wyłącznie. Ono może być spostrzegane tylko przez takie oko, jakie będziemy kiedyś posiadali w stanie chwalebnym lub świętym.
Co do materii Sakramentu to Albert Wielki zaznacza, że chleb przaśny lepiej niż kwaśny przedstawia ciało poczęte bez zmazy grzechu i zepsucia. Podobnie jak i wino z winnicy, gdyż siebie Chrystus porównał do latorośli oraz dlatego, że wino najlepiej wyraża radość, jaką daje ten sakrament.
Co do formy to św. Tomasz uważa, że same słowa konsekracji mają w sobie moc czynienia przemiany i że każda forma działa osobno, dlatego kapłan adoruje Eucharystię po każdej przemianie osobno. Choć słowa konsekracji posiadają tak wielką moc, a minister tylko zastępuje Chrystusa mówiącego, to jednak konsekrujący powinien mieć władzę by działać w Jego imieniu. Dlatego kapłani, gdy po wyświęceniu staną się heretykami, konsekrują ważnie ale grzesznie.
Na soborze we Florencji (1438—1445) w nauce o Eucharystii był zaznaczony pewien symbolizm względny: symbolizm męki (woda wypłynęła z boku) i symbolizm skutków (łączność ludu chrześcijańskiego z Chrystusem).
4. NAUKA O EUCHARYSTII NA SOBORZE TRYDENCKIM
(1545—1563 – omówienie sześciu Kanonów)
Sobór ten trwał 18 lat dlatego, że był przerywany dwukrotnie i przenoszony na skutek działań wojennych oraz niechętnej polityki panujących, którzy chcieli widzieć na nim i protestantów, celem połączenia ich z Kościołem. Protestanci byli obecni, choć w małej liczbie, ale sprawa ich przyłączenia nie była omawiana.
Ze względu na krótki czas przypadający na obrady, nie licząc przerw, postanowiono nie omawiać różnic wśród istniejących szkół katolików i tezy soboru ujmować w formę bardziej ogólną, by nie urazić obecnych na nim innowierców. Przede wszystkim zaś zajęło określone stanowisko w stosunku do błędów. Uchwalono 6 kanonów o Eucharystii.
Kanon 1. „Gdyby kto powiedział, że w Przenajświętszym Sakramencie Eucharystii nie jest obecne prawdziwie, realnie i substancjalnie Ciało i Krew razem z duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa a przez to cały Chrystus lecz, że On jest tu tylko w znaku figurze lub duchowo (viriute), niech będzie wyklęty”. (Tylko kanon 1 — przytoczono dosłownie jako przykład krótkości i zwięzłości wypowiadania się)
Luter, którego nauka była rozpatrywana na soborze, nie negował realnej obecności Chrystusa w Eucharystii, uznawanie tej prawdy miał sobie za chwałę i walczył z sakramentariuszami, którzy ją odrzucali. Kalwin odrzucał ją również pozostawiając tylko duchowe działanie (virtute).
Według nauki soboru obecność Chrystusa jest integralna, całkowita, tj. całe Bóstwo i całe człowieczeństwo jest pod każdą cząsteczką.
Sposób obecności. I w niebie i w każdej cząsteczce Chrystus jest cały. Jak to rozumieć? Ciało Chrystusa jest nierozciągłe, tą obecność w Eucharystii oznaczamy wyrazem „sakramentalnie” (sacramentaliter). Każde ciało jest obecne w pewnym miejscu i w stosunku do wymiarów zmysłowych miejsca. W ten sposób ciało Chrystusa jest w niebie obecnością widzialną i lokalizowaną i w tym samym czasie nie może być gdzie indziej. Lecz w Eucharystii jest ono obecne substancją, która choć jest ciałem żywym, pozbawiona jest wszelkich przypadłości materialnych, nie ma więc ekstensywności ani wielkości rozmiarów i nie jest lokalizowana jak tylko ze względu na postacie sakramentalne w pewnym miejscu, gdzie one się znajdują. To tłumaczenie ojców Kościoła nie znosi tajemnicy, dlatego obecność sakramentalną nazywają też oni obecnością mistyczną.
Kanon 2. dotyczy przeistoczenia. Sobór nie przychylając się do tłumaczenia żadnej ze szkól, daje tu odpowiedź ogólną.
Definicja przeistoczenia: Przeistoczenie jest to dziwne i cudowne przemienienie całej substancji chleba w Ciało i całej substancji wina w Krew Chrystusa, przy pozostawieniu postaci zewnętrznych niezmienionymi. Przemienienie zaś jest to przejście jednej rzeczy w drugą. Sobór ujmuje dogmat przeistoczenia w trzech terminach: 1) Przemiana, 2) przemiana jednej substancji w inną, i 3) przemiana, która pozwala na pozostawanie pierwotnego wyglądu.
1) Przemiana, jest to następstwo dwu rzeczy, z których jedna zajmuje miejsce drugiej.
2) Przemiana jednej substancji w inną. — Substancja jest to nieuchwytne tło, które nauka dosięga a obserwacja nie odkrywa, zmysły nie spostrzegają, a jednak rozum nam mówi, że ona istnieje we wszystkich rzeczach jako punkt wiążący zjawiska i właściwości. Jest to realność o tyle, o ile się różni od właściwości.
3) Przemiana, która pozwala na trwanie wyglądu. Wygląd, to jest wszystko, co podpada pod zmysły w jakikolwiek sposób. Wszystko to trwa dlatego, że wszystko się odbywa dla naszego doświadczenia tak, jak gdyby konsekracja nic nie zmieniła.
Teologowie dyskutują, jak to się dzieje. Dominikanie i franciszkanie już na soborze chcieli to zagadnienie rozstrzygnąć, ale do tego nie dopuszczono, gdyż sobór postanowił nie wchodzić w poglądy szkół. Przyjęto więc bardzo ogólne tłumaczenie św. Tomasza, a mianowicie, że konsekracja wydaje się, nic nie zmieniać w Chlebie i winie, lecz w rzeczywistości wszystko jest zmienione, za wyjątkiem wyglądu; tam, gdzie był Chleb i wino, wiara nas uczy, że nie ma już ani chleba ani wina, lecz na ich miejscu Ciało i Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa.
Kanon 3. Sposób obecności. Chrystus w Eucharystii jest obecny pod każdą postacią i każdą cząstką postaci. Mocą słów konsekracji pod postaciami chleba i wina jest obecna tylko substancja Ciała i Krwi Pańskiej. Ponieważ po zmartwychwstaniu w Chrystusie są realnie i nierozdzielnie połączone Ciało i Krew, Dusza i Bóstwo jako substancja, przeto nie mają one wagi, nie rozciągają się poza granice hostii, gdyż istniejąc jako substancja nie posiadają rozciągłości właściwej naturze. Nie posiadają też innych cech właściwych ciału, lecz tylko przypadłości właściwe dla chleba i wina. Doświadczenie i objawienie wskazują na to. Podają one pewne analogie, które pomagają umysłowi ludzkiemu nieco poznać możliwości tego cudu.
Oto Ewangelia opowiada, że Ciało chwalebne Chrystusa, otrzymane po zmartwychwstaniu, zjawia się w wieczerniku przy zamkniętych drzwiach, jak też chodzi po falach jeziora, pozbawione więc jest nieprzenikliwości i ciężkości. Podobnie jak dusza jest w całym ciele i w pojedynczych jego częściach tak i Ciało Chrystusa jest w całej konsekrowanej Hostii i w każdej Jej cząstce. Według św. Tomasza liczba idzie za podziałem. Dopóki pewna ilość trwa niepodzielona i substancja jej nie jest wieloraka we własnych wymiarach, ani leż Ciało Chrystusa w wymiarach chleba i nie w nieskończoność, lecz tyle razy powtarza się, ile razy na części jest podzielone (Sum. Theol., 3a, q. 76, a. 3 ad 1).
Ten sposób obecności tajemniczy i chwalebny nazwany przez sobór trydencki „obecnością sakramentalną” jest stosowany tylko do Ciała Chrystusa.
Kanon 4. Chrystus jest w Eucharystii dla nas, musi więc przebywać w niej i po konsekracji, a nie tylko w czasie spożywania (in usu), co konsekwentnie prowadzi do kultu Najświętszego Sakramentu.
Luter w wyznaniu augsburskim odrzucił ten kult (ale w końcu. życia w 1545 r. — w tezach, które opublikował przeciw doktorom lowańskim, nazywa Eucharystię sakramentem godnym czci, za co go Kalwin upomniał).
Kanon 5. Adoracja Przenajświętszego Sakramentu. Przenajświętszemu Sakramentowi należy oddawać najwyższą cześć (kult latrii) i choć celem przebywania na ziemi Chrystusa jest głównie Komunia, należy Go czcić, gdzie można. Konsekrowane Hostie powinny być zawsze w pogotowiu.
Kanon 6. Racje kultu są te, że tak było w pierwszych wiekach. Należy też zanosić Eucharystię chorym.
5. NAUKA O EUCHARYSTII PO SOBORZE TRYDENCKIM
W wiekach następnych zagadnienie Eucharystii było tematem prac ludzi duchownych a nawet świeckich filozofów.
Do pierwszych należy zaliczyć Suareza i Bellarmina, którzy omawiając przeistoczenie przypuszczali, że zamiast wspomnianego pojęcia, lepiej jest wprowadzić działanie reprodukujące (reproductio – Suarez) lub działanie przyprowadzające (adductio – Bellarmin).
Nauki powyższe nie wychodzą poza ramy prawowierności, jednak sprzeciwiają się już pewnym normom, które udało się zdobyć, nie przynosząc w zamian nic bardziej cennego.
Św. Tomasz dla rozstrzygania zagadnienia Eucharystii ustanowił zasadę, złożoną z trzech punktów, jak następuje:
1) Fakty należy tłumaczyć, o ile można, przy pomocy praw natury;
2) Jeżeli prawa natury nie wystarczają, to przynajmniej połowę zjawisk wyjaśnić przy ich pomocy, pozostawiając resztę mocy Bożej;
3) Przy wyjaśnianiu należy postępować ekonomicznie, wprowadzając, o ile można, najmniejszą ilość czynności logicznych.
Jako fakt ustalony było przyjęte, że chleb i wino nie zostają zniszczone przy konsekracji (przeciwnie myśleli Suarez i Bellarmin). Kościół mówi o jednej czynności (przemianie chleba), obaj wspomniani teologowie wymieniają ich dwie: zniszczenie chleba i sprowadzenie Ciała i Krwi. Przy takim tłumaczeniu niecierpiętliwość Chrystusa w przeistoczeniu też nie jest zachowana.
Wśród filozofów świeckich Descartes opracowując swoje „Meditationes” podał system oparty na teorii atomistycznej materii, o którym wyraził się Bossuet, że jest niezgodny z nauką Kościoła. Tymczasem Leibnitz wyłożył fakt Eucharystii w sposób zupełnie katolicki, opierając się na swej teorii dynamizmu. Podobnych teorii jest znacznie więcej. O nich można jednak powiedzieć to, co orzekł teolog katolicki Poncjusz o jednym z takich systemów, mianowicie niejakiego Bally : „System nie jest wyraźnie błędny, ale niepewny (temerarius), gdyż idzie inną drogą, niż Kościół, bez żadnej potrzeby i jest odosobniony. Cóż, że kilku teologów z nim się zgodziło, a nikt nie potępił. Jednakże on został dziś zupełnie zapomniany”.
Tymczasem Kościół opiera się na nauce św. Tomasza, przyjętej powszechnie i potwierdzonej prawie bez wyjątków przez sobór trydencki. — Na zakończenie tego rozdziału pragnę przytoczyć słowa C. G. Monsabre, (Exposition du dogme cath.), który tak omawia sposób obecności Pana Jezusa w Eucharystii, podany przez św. Tomasza: „Chociaż ten sposób obecności jest tajemniczy, rozum ludzki nie może wskazać niezgodności, gdyż nie zna wewnętrznej natury dwóch krańców, od których zależy: Wszechmoc Boża niewyczerpalna i natura substancji cielesnej, wymykająca się penetracji filozofa, jak i oczu naukowca. Wynika to z różnorodnych teorii sformułowanych odnośnie ciał w dziedzinie filozofii i doświadczenia. Nieznajomość po stronie substancji materialnej, nieznajomość wszechmocy Bożej, oto jak jesteśmy uzbrojeni dla sądzenia cudów eucharystycznych”.





