III. PRZYKŁADY SAKRAMENTALIÓW
1. Modlitwa
2. Pokropienie
3. Spożywanie
4. Spowiedź powszechna
5. Jałmużna
6. Błogosławieństwa
7. Egzorcyzmy
Dla lepszego poznania Sakramentaliów popatrzmy na przykłady podane dla wszystkich sześciu grup Sakramentaliów.
1) Modlitwa. Chrystus sam się gorliwie modlił oraz zachęcał ludzi do modlitwy: „Zawsze należy modlić się i nie ustawać” (Łk. XVIII, 1). „Módlcie się, abyście nie popadli w pokuszenie” (Mt. XXVI, 41). „O cokolwiek prosić będziecie Ojca w imię moje, to spełnię” (J. XIV, 13).
Powyższe wyrazy zachęcają do modlitwy, a na pytanie, jak mamy się modlić, Chrystus wypowiada tekst modlitwy Pańskiej „Ojcze nasz”. Toteż „Ojcze nasz” należy do Sakramentaliów i jest modlitwą odpustową ale takąż jest i każdorazowe wezwanie imienia Jezus jak też i krótkie modlitwy przed posiłkiem.
Nasz pacierz poranny i wieczorny składa się prawie zawsze z tych samych modlitw (Ojcze nasz. Zdrowaś Maryjo…); odmawiany w wieku starszym, a powtarzany niegdyś w dziecięctwie pod kierunkiem matki, staje się dla niejednego chrześcijanina czymś bardzo drogim w całym życiu.
Skierujmy uwagę na wiersz Lucjana Rydla pt. „pacierz za mamą”. Oto z niego wyjątki; zaczyna się on od zwrotu do drogich, miłych dla serca wspomnień:
Gdy się chwieję wśród życiowej drogi,
Gdy mnie zwątpień ogarną katusze,
Wtedy chwytam jeden obraz błogi,
Co łagodzi moją smętną duszę.
Następnie opowiada przypomniane sobie fakty z dziecięctwa
Widzę dziecko o wesołych oczkach i smutnej mince,
Jak pobożnie złożywszy ręczyny
W swojej białej klęczy koszulince.
Jak co wieczór i dzisiaj tak samo
Dobry anioł bierze nad nim straż,
Dziecko pacierz powtarza za mamą
I usteczka szepcą: Ojcze nasz!
Nauczenie się pacierza to zasługa wielkiej miłości i troskliwości matki:
Obok matka stoi pochylona,
Modre oczy w dziecko zatopiła.
Ach! Jej znana walka serc szalona
I trawiących rozczarowań siła.
Przeto skłania swoją skroń w pokorze,
Z głębi serca swą modlitwę śle:
Memu dziecku nie daj cierpieć Boże,
Tyle głogów nie daj, ile mnie!
Od ukochanego obrazu matki i wspomnień z nią związanych umysł poety kieruje się znowu do Boga
wiążąc razem obydwa obrazy:
Blado lampa na stole się pali,
W pokoju łagodny półzmrok,
Szepcą pacierz usteczka z korali
I do Bozi kieruje się wzrok.
Poeta jest wdzięczny swej matce za te początki religijności, które stały się dlań mocą i błogosławieństwem życia:
Niech się święcą te wieczornie chwile.
Te za matką mówione pacierze.
Życie wspomnień odbiera nam tyle,
Lecz tych wspomnień sercu nie zabierze,
One pełne tajemniczej siły
Karmią ducha serc młodzieńczych tchem
Od kolebki strzegą do mogiły
Naznaczonych tym matczynym chrztem.
Pacierz codziennie odmawiany staje się w dalszym życiu podtrzymaniem wiary, źródłem nadziei i mocy:
Wzbiera w sercu rzewnych uczuć fala,
W dal pierzchają zniechęcenia mgły
I znów uśmiech usta me okala,
Choć po twarzy spływają łzy.
Więc gdy wokół taka pustka głucha
Gdy nie wysechł jeszcze łez tych zdrój,
W pierś zbolałą wstępuje otucha
I moc nowa na życiowy bój
2) Pokropienie. Jest ono bardziej częstsze niż namaszczenie i dlatego o nim mówimy na tym miejscu.
Cóż bardziej pospolitego od wody, a jednak przy pomocy kilkunastu jej kropel polanych na głowę dziecka staje się ono członkiem założonego na ziemi Królestwa Bożego i dziedzicem przyszłej chwały nieba. Toteż nic dziwnego, że taka relikwia Chrztu św., jakim jest przeżegnanie się wodą święconą, wzmacnia pamięć na obowiązki chrześcijanina przyjęte na Chrzcie św., wywołuje odpowiednie akty i broni przed zasadzkami złego ducha, od którego wyzwolił nas ten Sakrament.
Toteż zbawiennym i pięknym zwyczajem są kropielnice z wodą święconą przy wejściu do naszych kościołów, a czasem znajdujące się w domach prywatnych, zwykle nad łóżkiem.
3) Spożywanie pobłogosławionych pokarmów. Przy spożywaniu nawiązujemy kontakt i może najbliższy z materią. Do niej się uciekamy, by odnowić swe siły fizyczne, które wciąż tracimy w pracy codziennego życia. Lecz materia jest zawsze czymś obcym i często wrogiem dla duszy. Budzi ona nieraz pożądania większe niż są nasze istotne potrzeby; czyni to dla zadowolenia zmysłów, nieraz wybujałych na tle poprzednich naszych nadużyć. Ileż to razy zdarza się, że ktoś zje dwa lub trzy razy więcej niż zamierzał, a wypije nawet więcej niż dziesięciokrotnie. Materia w takich przypadkach staje się naszym wrogiem. Niektóre kobiety mają piękny zwyczaj: przed rozkrojeniem chleba kreślą na nim nożem znak krzyża św., jak też przed zapaleniem światła wypowiadają pozdrowienie: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”
Ażeby utrzymać zmysły na drodze umiarkowania, a działanie materii unieszkodliwić, modlimy się przed jedzeniem, by spożyć je po Bożemu z pamięcią o celach nadprzyrodzonych naszego życia. Stąd modlitwa powinna szczególnie poprzedzać jedzenie, a zwłaszcza w święta, gdy spożywamy pokarmy pobłogosławione. Dla odmówienia tak krótkiej modlitwy zwykle powstajemy dla okazania szacunku Bogu i dla wzbudzenia większej uwagi, a przez to i pobożności.
Przypomnijmy sobie, jak w każdą niedzielę w krużganku kościelnym, obok kropielnicy przesuwają się ludzie. Wszyscy oni wchodzą do domu Bożego i wszyscy pełnią tradycyjny zwyczaj umoczenia końca palców w naczyniu. Wszyscy to czynią, ale w jakże odmienny sposób. Oto właśnie przechodzi starszy człowiek, który z całą świadomością i uwagą wypełnia to, co jest jednocześnie i potrzebą jego duszy. Przed nim przeszła już kobieta, która dopełniła zwyczaju bardzo powierzchownie i parę kropel ze swych palców strąca na podłogę. Natomiast za starszym człowiekiem idzie młodzian, który już tylko machinalnie dotyka marmurowych brzegów kropielnicy. Tyle różnic zewnętrznego zachowania, a niewątpliwie o wiele więcej jest ich w wewnętrznym usposobieniu duszy. Zapewne wartość czynu jest tu zależnie od samej wykonywanej czynności. („ex opere operato”) Kościoła, ale o ileż więcej może tu zaważyć odpowiednia dyspozycja przyjmującego („ex opere operantis”) samej osoby ze względu na akty towarzyszące czynowi.
4) Spowiedź powszechna. Pamięć na ostatnią naszą spowiedź, na naukę udzieloną przez spowiednika i odmówioną pokutę nieraz mogłaby nas uchronić od nowych podobnych upadków. Lecz życie z rozpędem biegnie naprzód i te przeżycia, raz doznane i zrzucone z siebie jako ciężar, idą w kompletne zapomnienie niestety z wielką nieraz szkodą dla naszej duszy. Bowiem fakty życia się powtarzają, pokusy też, a zwykle w chwili okazji do nowego grzechu nie ma nikogo, kto by przypomniał nam, ile przykrości kosztowała nas ostatnia, tak potrzebna dla nas spowiedź.
I oto niezwykle cenny zwyczaj odmawiania spowiedzi powszechnej, gdy kapłan zaczyna Mszę św. i pochyla się w czasie „Confiteor”. Akty żalu, skruchy, mocne postanowienia więcej niegrzeszenia — wszystko to się odnowi w duszy niejednej osoby obecnej na początku Mszy św. Takie zachowanie wzmacnia człowieka przeciwko nowym sidłom, zasadzkom oraz idącym za nimi upadkom.
5) Jałmużna. Przyjmowała ona różne postacie na przestrzeni wieków, z których każdy posiadał inne właściwe sobie formy. Św. Paweł nakazał zbierać zasiłki dla biednych Jerozolimy w czasie, gdy tam panowały lata głodu. Dziś wiele z tych sposobów przejął Kościół lub inne instytucje, a jednak i dla jednostki pozostaje zawsze okazja, by wydzielić coś ze swego posiadania na dobro i pożytek innych, uboższych. Czyni ona to zgodnie z zaleceniem Chrystusa Pana: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt. V, 7).
Św. Karol Boromeusz (1500—1560), biskup Mediolanu, a przedtem książę tego miasta, w czasie zarazy i niezwykłego głodu spieniężył on wszystkie swe posiadłości by uratować chorych i głodnych. Św. Karol dokonał wielkich rzeczy, toteż rząd włoski uczcił jego zasługi wznosząc mu na brzegu jeziora Lago Maggiore jeden z największych posągów spiżowych w tym państwie (wewnątrz posągu istnieją schody, którymi, dostawszy się do jego głowy, można mieć rozległy widok na Alpy).
6) Uzyskanie błogosławieństwa. Błogosławieństwa nawet świeckie są to dobre życzenia, którymi nie należy gardzić. A cóż dopiero błogosławieństwa Boga i Kościoła. P. Jezus błogosławił dzieci i polecał uczniom swym dawać błogosławieństwa ludziom. Św. Paweł i inni apostołowie na końcu swych listów zwykle przesyłają błogosławieństwo wiernym.
Po Mszy św. i po udzieleniu Sakramentów kapłan udziela błogosławieństwa wiernym. Łaski, uzyskane przez Mszę św. jak również przez Sakramenty dla tych, którzy je przyjmują są bardzo wielkie. A jednak obecni prócz innych korzyści unoszą z sobą wychodząc z kościoła i to ostatnie błogosławieństwo.
To błogosławieństwo udzielone poświęconą ręką kapłana, która dotykała świętych postaci lub sprawowała Sakrament, ma szczególniejszą wymowę. Kapłan, wzywając całą Trójcę Świętą i kładąc znak krzyża św., patrzy na krzyż przed udzieleniem błogosławieństwa. Przez rozłożenie rąk i natychmiastowe ich złożenie symbolizuje i wyraża swe pragnienie, by udzielić wiernym jak najobfitszej z krzyża płynącej łaski. Dlatego wierni zwykle czekają aż otrzymają ostatnie błogosławieństwo i przyjmują je z wielkim skupieniem, kładąc na swym czole, piersiach i ramionach znak krzyża św.
Biskup daje błogosławieństwo na trzy strony świata, papież udziela całemu światu, tzw.: „Urbi et orbi”. Lecz niemniejsze znaczenie ma błogosławieństwo zwykłego kapłana. Popatrzcie na pokornego kapłana, proboszcza najmniejszej parafii, gdy wykonuje podniosłe funkcje swego urzędu. Świat nieraz rzuca mu obelgi i nie chce nic wiedzieć o tym, że ten człowiek posiada mimo swej pokory klucze nieba i niesie z sobą moce nieskończoności. Okazuje to się wtedy, gdy kapłan polewa odrobiną wody głowę człowieka wypowiadając słowa sakramentalne, gdyż człowiek ten jest już włączony do królestwa Bożego; gdy wypowiada nad grzesznikiem wyznającym swe grzechy: „Ja ciebie rozgrzeszam”, najcięższe grzechy są mu już natychmiast odpuszczone; gdy zwiąże stułą ręce dwojga ludzi mężczyzny i kobiety, wypowiadając sakramentalne słowa, losy ich są związane aż do śmierci. Moc niewidzialna towarzyszy tym słowom i czynnościom każdego kapłana. Bo gdy na ziemi on je wypowiada, Bóg podejmuje ten znak i czyni go pośrednikiem, przewodem dla swej mocy, czyni go płodnym, gdyż napełnia i przyodziewa go w życie nadprzyrodzone.
Czyjego ciała dotknie święty ryt, łaska niechybnie dotyka tę duszę, a dusza dotyka Boga. Tak jest na wielką skalę w Sakramentach, ale jest również i w Sakramentaliach.
7) Egzorcyzmy. Uroczyste wypędzenie złego ducha jest zarezerwowane tylko najwyższym stopniom władzy Kościoła, więc biskupom. Czynił to P. Jezus, czynili apostołowie, mogą i dziś czynić biskupi. Prywatnie każdy może odmawiać modlitewkę do św. Michała prosząc o obronę przeciw mocom złego ducha.
Jako przykład wypędzenia złego ducha niech posłuży fakt, podany przez Ewangelię św. Mateusza. „A gdy przybył ,na drugi brzeg do krainy Gerazeńczyków, wybiegli mu naprzeciw dwaj opętani, którzy wychodzili z grobów, tak straszni, że nikt nie mógł przejść ową drogą. I oto poczęli krzyczeć mówiąc: Co ci do nas Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem męczyć nas. A było niedaleko od nich pasące się stado wielu wieprzów. Złe duchy tedy prosiły Go mówiąc: Jeśli masz nas wyrzucić, dopuśćże nam wnijść w to stado wieprzów. I rzekł im: Idźcie. Oni zaś, wypadłszy, weszli w wieprze. A oto całe stado z wielkim pędem wpadło w morze z pochyłości i zginęło w wodach” (Mt. VIII, 28—32), Św. Hieronim tak tłumaczy prośbę szatanów: „…szatani, zobaczywszy nagle Pana na ziemi, mniemali, że przybył ich sądzić, Obecność Zbawcy jest męką dla szatanów” (in hom. 1.). Szatani jako o łaskę proszą, aby mogli na ziemi przebywać, bo pobyt w piekle, gdzie ludziom już bezpośrednio szkodzić nie mogą, jest dla nich dotkliwą karą dodatkową. Istotną karę piekła szatani wszędzie noszą z sobą.
Dlaczego jednak właścicielom wieprzy zaszkodził w tym wypadku Chrystus? — zapytuje św. Tomasz. I sam odpowiada, że dla korzyści duszy ludzkiej uczynił to Chrystus (Sum Theol., IIIa q, 44, ad 1). A św. Jan Chryzostom tak wyjaśnia postępek Chrystusa: Uczynił On to dla okazania tłumom wielkości szkody wyrządzonej przez szatanów, którzy nawet przeciw wieprzom nic nie mogą uczynić bez zezwolenia Boga i dla okazania, że daleko większe szkody mogą ludziom wyrządzać, niż tym wieprzom, jeśliby ludzi nie wspierała Opatrzność Boża (super Mat. hom. XXIX).
Nie zaszkodzi tu przypomnieć, że gdy Chrystus w kraju zajordańskim wypędzał czarta z chorego, duch prosił Go, by mógł przejść w stado wieprzy, które się pasło nie opodal. Chrystus się zgodził. Chory był uleczony, ale całe stado popędziło w kierunku morza i zatonęło. (Komentatorowie dodają, że stado to należało do właścicieli będących wyznania mojżeszowego, którym nie wolno było ani mieć, ani hodować wieprzy).
Dla lepszego zrozumienia Sakramentaliów umieszczono w obecnej książce przykłady modlitw, odnoszące się do najczęściej praktykowanych w życiu Sakramentaliów.





