7. SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA

Udostępnij:

recedwieIII. PRZYGOTOWANIE DO MAŁŻEŃSTWA
Małżeństwo — to rzecz święta i bardzo poważna, rozstrzygająca o szczęściu doczesnym małżonków, a często o szczęściu wiecznym. Mimo to młodzi zabierają się do stanu małżeńskiego często z niepojętą lekkomyślnością. Widzieli się zaledwie dwa razy i już idą na zapowiedzi. Panna potrafi wyjść za mąż nie pytając narzeczonego, jakiej jest narodowości, jakiej religii, czy jest żonaty, czy kawaler — byle zdobyć męża. I potem się dziwimy, że istnieje tyle małżeństw rozbitych i nieszczęśliwych.
Trzeba się przygotować do małżeństwa sumiennie i dokładnie: pod względem fizycznym, duchowym i kościelnym.

1. Przygotowanie fizyczne.
Ważnym czynnikiem życia małżeńskiego jest zdrowie. Przewlekła choroba męża, żony gotowa ostudzić najgorętszą miłość i podkopać szczęście małżeńskie. Dlatego dobrą byłoby rzeczą, poradzić się przedtem lekarza. Być może, że lekarz odradzi małżeństwo. Bolesna byłaby to rada. Ale czy nie lepiej, samemu dźwigać swój krzyż, aniżeli obarczać nim męża, żonę, dzieci? W każdym razie powinni młodzi dobrze się zastanowić i niczego przed sobą nie ukrywać. Jeżeli chodzi o tzw. choroby kawalerskie, pochodzące z grzechów młodości, to zasada jest jasna: Byłoby krzywdą i zbrodnią żenić się, mając niewyleczoną chorobę weneryczną, i zarazić później współmałżonka lub dziecię. Wpierw trzeba się wyleczyć i postarać o poświadczenie lekarskie, potem dopiero można myśleć o małżeństwie.
Wobec bliskich stosunków, które łączą małżonków, trzeba, by też zawczasu przyswoili sobie zdrowe zasady higieny i kosmetyki, nie tej, która posługuje się pudrami, pomadkami i sztucznymi lekami, lecz tej, która dba o czystość, świeżość i przyzwoity wygląd ciała.
Istnieją też choroby i słabości dziedziczne. Warto się tym zainteresować, aby kiedyś dzieci ułomne lub chore nie złorzeczyły rodzicom i przodkom. Przed laty lekarz włosko-szwajcarski, nazwiskiem Bezzoia, zbadał 9.000 przypadków chorób umysłowych. Według daty ich urodzin stwierdził, że przeważająca większość chorych była poczęta w czasie karnawału lub winobrania, czyli, że chorzy zawdzięczali swoje życie nie miłości rodzicielskiej, ale butelce. Jakie to straszne oskarżenie i jakie upomnienie dla nas wszystkich, abyśmy nadużywaniem alkoholu nie niszczyli własnego zdrowia i zdrowia przyszłych pokoleń.
Dalszym ważnym czynnikiem w życiu małżeńskim jest własne mieszkanie, szczupłe, skromne, ale własne. Przypatrzmy się ptakom. Jak skrzętnie, a nawet artystycznie budują swoje gniazdka, każde dla siebie. Widocznie takie jest prawo natury. A człowiek? Czyż może nazwać gniazdem rodzinnym tapczan w przejściowym pokoju u teściowej? Czyż w takich warunkach młodzi małżonkowie mogą zżyć się z sobą, rozpocząć własne, rodzinne życie? Do całości mieszkania należą także meble, choćby najskromniejsze, najkonieczniejsze sprzęty domowe i choćby dwie zmiany bielizny. Posagi dziś wyszły z mody, ale niektóre rzeczy są potrzebne dla normalnego życia rodzinnego, warto więc zawczasu postarać się o nie, ćwicząc się równocześnie w cnocie oszczędności i gospodarności.
Trywialne przysłowie mówi, że droga do miłości wiedzie przez żołądek. Jest to przysłowie niemieckie, a nie polskie; ale i Polak, aby żyć, musi jeść. Trudno dziś myśleć o bogatych zapasach, nagromadzonych w spiżarniach i skrzyniach, nie można jednak życia rodzinnego rozpocząć z niczym. Trzeba też mieć jakiś uczciwy zawód w ręku, aby utrzymać siebie i rodzinę. Elegant salonowy, dobry tancerz, zawołany brydżysta — to za mało. Trudno też zachwycać się zjawiskiem, że młodzi, pełni niecierpliwej miłości, zabierają się do małżeństwa zbyt wcześnie, licząc na stypendium, na pomoc rodziców lub na Opatrzność Bożą. Czy nie byłoby lepiej stworzyć sobie wpierw jakąś podstawę życiową, a w międzyczasie wypróbować trwałość swych uczuć i stałość charakteru? Jest to objaw dość częsty, że obok męża pracuje zarobkowo także i żona. Powstaje zagadnienie nowe, ale bardzo ważne: jak pogodzić pracę zarobkową z troską o dom, o męża i dzieci. W każdym razie winna młoda małżonka wnieść do wspólnego życia pewien zasób praktycznych wiadomości z dziedziny sprzątania, gotowania, prania i prasowania, szycia i cerowania, aby nie być zależną od pomocy domowej, aby przez nieporządek i zaniedbanie nie narazić na szwank szczęścia domowego.

2. Przygotowanie duchowe.
Małżeństwo jest to wspólnota nie tylko fizyczna, ale i duchowa. Dlatego młodzi, którzy mają połączyć się węzłem dozgonnym, winni wpierw zbadać, czy odpowiadają sobie umysłem, charakterem i sercem. Do takiego wzajemnego poznania służy czas narzeczeństwa. Narzeczeństwo nie powinno trwać zbyt krótko, gdyż w kilku dniach czy tygodniach trudno poznać i przeniknąć człowieka. Ale nie powinno też przeciągać się przez całe lata. Najpierw, że to niebezpieczne; a po wtóre — nie można pannie zawiązywać życia. Bywa nieraz, że panna najlepsze lata swoje strawi na czekaniu, a tymczasem kawaler uczucie swe umieścił gdzie indziej, jako, że serce zmienne jest, zwłaszcza w młodości. Dopóki jeszcze czas, winni młodzi przekonać się, czy dorównują sobie umysłem i wykształceniem. Jeżeli różnica jest zbyt wielka, trudno im będzie wzajemnie się zrozumieć; nie wiadomo, o czym będą z sobą mówić przez długie lata małżeństwa. Zdarza się, że on lubi życie domowe, ona — towarzyskie. On lubi naukę i książkę ona — stroje, kina, dancingi. Trudno przypuszczać, aby laka niedobrana para była z sobą szczęśliwa. To tak samo, jak gdybyś orła ożenił z gęsią. Ważniejszą jeszcze rzeczą przy wyborze małżonka jest sprawa charakteru. Uczucia są zmienne, charakter pozostaje; na nim jako na mocnym fundamencie trzeba zbudować szczęście rodzinne.
Ale jak poznać charakter? Wiadomo, że zakochani lub narzeczeni okazują się zawsze z najlepszej strony, odnoszą się do siebie z wyszukaną grzecznością. Ale mogą to być pozory, które po ślubie zmieniają się nieraz gruntownie. Jak tedy odróżnić kłamliwe pozory od prawdy? Otóż, jeżeli panna jest pilna i oszczędna, dobra córka i kochająca siostra, skromna w strojach i obyczajach, wesoła i uprzejma dla wszystkich, szczerze pobożna bez obłudy i przesady, wtedy wszystko przemawia za tym, że będzie z niej dobra żona i miła towarzyszka życia. Jeżeli młodzieniec jest dzielny i obowiązkowy w swym zawodzie, jest pociechą i chlubą swych rodziców a grzecznym dla swych sióstr, stroni od pijatyki i awantur, a nie stroni od kościoła, uczciwego towarzystwa, dobrej książki, wtedy można ufać, że będzie z niego dobry mąż.
Oczywiście, nie każdy narzeczony jest od razu doskonały; ale mądra, kochająca kobieta może wywrzeć na niego wielki a zbawienny wpływ. Nieraz już bywało, że przez miłość dla narzeczonej czy żony lekkoduch stał się poważnym człowiekiem, niedowiarek odzyskał wiarę, chwiejny charakter umocnił się i uszlachetnił. Z natury rzeczy nawet w dobrym małżeństwie zdarzają się nieporozumienia i zgrzyty. Ale podobnie jak w tryby maszyny wlewa się oliwę, aby zapobiegła tarciu, tak też w koło życia małżeńskiego należy sączyć oliwę miłości, cierpliwości i wyrozumiałości wzajemnej. Wtedy małżeństwo dla obojga małżonków będzie szkołą charakterów i źródłem obfitych zasług.
Nie potrzeba podkreślać, jak wielkie znaczenie ma sprawa przekonań religijnych u narzeczonych. Oczywiście trzeba religię i jej przejawy pojmować — według słów apostoła — jako „rozumną służbę Bożą”, która nie przynosi żadnej ujmy ani godności ludzkiej, ani dumie męskiej. A więc: Modlitwa — jest to nie tylko mechaniczne odmawianie paciorków, jest to raczej rozmowa z Stwórcą o najgłębszych zagadnieniach życia i śmierci. Spowiedź — to dowód męstwa, które nie boi się przyznać do popełnionych win, to wyraz odpowiedzialności za własne czyny, gotowość do pokuty i zadośćuczynienia. Komunia św. — to uczta królewska, na którą zaprasza nas Bóg, to najściślejsze z Nim zjednoczenie. Wiara jest owocem dobrej woli i łaski. Ale także miłość wielka i szlachetna może dokonać cudów w duszy człowieka. Niejedna narzeczona i żona stała się jakoby Aniołem Stróżem dla swego narzeczonego lub męża. Oczywiście jest to rzeczą możliwą tylko tam, gdzie jest dobra wola, gdzie człowiek zbliża się do rzeczy wielkich i świętych nie z lekceważeniem lub szyderstwem lecz z powagą i czcią głęboką. Narzeczeństwo — to czas próby, próby wiary, ale i moralności. Wobec licznych możliwości i okazji niejeden miody człowiek sięga przedwcześnie po owoc zakazany. Zamiast uszanować w narzeczonej godność kobiety i przyszłej żony, ulega podszeptom namiętności zmysłowej i rości sobie prawa małżeńskie jeszcze przed małżeństwem. A także niejedna panna ulega własnej słabości i naleganiom narzeczonego i pozwala na grzeszne poufałości. Otóż narzeczeni powinni wiedzieć, że żadnych praw małżeńskich nie posiadają. Można zrozumieć, że w pewnych wyjątkowych, uroczystych chwilach narzeczony pragnie miłość do przyszłej żony objawić w serdecznym uścisku i czystym pocałunku. Ale co innego takie powściągliwe objawy szlachetnej miłości, a co innego szukanie i wykradanie zmysłowych rozkoszy. Obniża to bez wątpienia wzajemny szacunek, a nieraz jeszcze w późniejszym małżeństwie mąż gotów wypominać żonie jej słabość i uległość. Miłość bez szacunku nie jest miłością, lecz namiętnością.
Jaki to piękny obraz, gdy u stopni ołtarza staje młoda para: on na podobieństwo rycerza w srebrnej zbroi, który zwycięską stopą zdeptał smoka namiętności i grzesznej słabości; ona na podobieństwo ziemskiego anioła, gdzie biała suknia ślubna i mirtowy wianek są nie tylko zewnętrzną ozdobą, lecz wyrazem dziewiczej czystości.
Tym sposobem czas narzeczeństwa staje się dla obojga probierzem charakteru. A poniesione ofiary i odniesione zwycięstwa moralne są najlepszym przygotowaniem do przyszłego małżeństwa.

3. Przygotowanie kościelne.
Małżeństwo w życiu człowieka szczególnie ważną odgrywa rolę, choćby dlatego, że ma trwać aż do śmierci. Toteż Kościół wszelkimi sposobami stara się przygotować wiernych do stanu małżeńskiego, stara się zapewnić małżeństwu trwałość i szczęście, a odsunąć wszystko, co mu zagraża. Celowi temu służą przeszkody małżeńskie. Oto główne z nich:
Przymus: Małżeństwo jest umową, którą narzeczeni zawierają między sobą, obowiązując się do wspólnego, dozgonnego pożycia małżeńskiego. Aby umowa obowiązywała, musi pochodzić z wolnej i nieprzymuszonej woli. Umowa jest nieważna, jeżeli została zawarta pod przymusem. Przymus może być różny: Oto kawaler grozi pannie zabójstwem, jeżeli za niego nie wyjdzie, albo pozbawieniem posady, albo hańbą. Rodzice zmuszają córkę do małżeństwa poniewieraniem, klątwami i wyzwiskami, groźbą wydziedziczenia lub wypędzenia z domu.
Panna grozi kawalerowi denuncjacją, więzieniem. Małżeństwo zawarte pod wpływem takiego ciężkiego i niesprawiedliwego przymusu jest nieważne.
Istnieje inny jeszcze przymus, na pozór mniejszy, mianowicie, kiedy rodzice, opiekunowie, od których córka jest zupełnie zależna, nie poniewierają jej wprawdzie, nie przeklinają, ani nie grożą, ale ustawicznie namawiają, dokuczają, dręczą i męczą, aż wreszcie biedna ofiara, nie mając znikąd pomocy, załamuje się i poddaje i wbrew własnej woli idzie do ołtarza jak owca na zabicie. I takie małżeństwo może być nieważne, jeżeli Sąd Duchowny tak zawyrokuje.

Błąd lub pomyłka: Wyjaśnimy to najlepiej na przykładach, Oto kawaler myślał, że bierze za żonę niewinne dziewczę, a otrzymał kobietę z bujną przeszłością, albo nawet z dzieckiem. Spodziewał się wielkiego majątku, a nie otrzymał ani grosza. Zdawało mu się, że bierze cud piękności, a nie wiedział, że purpurowe usta i perłowe zęby, czarne brwi i piękne loki — to wszystko fałszywe i sztuczne. Widział w narzeczonej anioła, pełnego dobroci, a oto anioł okazał się jędzą, pełną złośliwości.
Odwrotnie: panna myślała, że mąż ma maturę i wspaniałą posadę, a on nie miał niczego. Cieszyła się, że dostanie chłopca dzielnego, zdrowego, uczciwego, a okazało się, że ten chłopiec jest nierobem, pijakiem i rozpustnikiem, zarażonym brzydką chorobą. Takie błędy i pomyłki bolesne i tragiczne, zdarzają się nieraz w życiu. Czy takie małżeństwa są nieważne? Otóż nie. Zawierając małżeństwo, żenię się z pewną osobą, a nie z jej przymiotami dobrymi czy złymi. Poza tym pomyłki mniejsze czy większe zdarzają się w każdym prawie małżeństwie. Jedna stąd tylko płynie nauka: aby narzeczeni przed ślubem dobrze się poznali i dobrze się namyślili. Za popełnioną lekkomyślność trzeba nieraz pokutować przez cale, długie życie.
Przewrotne zastrzeżenie: Ludzie lekkomyślni, lubiący wygodę i swobodę, zawierają nieraz ślub jakoby na próbę. Naprzód już zastrzegają sobie: Jeżeli nie będziemy z sobą szczęśliwi, jeżeli uczucia nasze się odmienią, rozejdziemy się i spróbujemy szczęścia z kim innym. Albo też zawierają ślub tylko dlatego, aby używać praw małżeńskich, nie chcą zaś wziąć na siebie obowiązków małżeńskich, w szczególności wykluczają z swego małżeństwa stanowczo dzieci: a przecież dzieci są głównym celem małżeństwa. Jasną jest rzeczą, że małżeństwo zawierane z takimi przewrotnymi zastrzeżeniami lub warunkami prawdziwym małżeństwem nie jest.
Pozorny ślub: Bywa też czasem, że ludzie idą do kościoła, do ślubu tylko dlatego, aby zmienić nazwisko, albo też aby zdobyć świadectwo ślubu, które w czasie okupacji chroniło od wywiezienia na przymusowe roboty, albo dla innych przyczyn. A czynią to wszystko tylko dla oka, na pozór, w rzeczywistości zaś prawdziwego małżeństwa zawierać nie chcą, ani też nie chcą z sobą żyć, ani żadnych innych obowiązków małżeńskich przejmować. Takie postępowanie trzeba oczywiście napiętnować jako nadużywanie i znieważanie świętego obrzędu; ponadto trzeba podkreślić, że tam, gdzie nie ma szczerego zamiaru i dobrej woli, umowa małżeńska jest nieważna. Ponieważ jednak w sercach ludzkich czytać nie można, trudno w takich przypadkach wierzyć na słowo, dlatego Sądy Duchowne wymagają poważnych świadectw i dowodów, zanim ogłoszą jakieś małżeństwo za nieważne z powodu pozornej tylko zgody na jego zawarcie.
Pokrewieństwo: Według prawa kościelnego nieważny jest ślub między krewnymi do trzeciego stopnia, to znaczy: między rodzeństwem ciotecznym (kuzynostwem) oraz między ich dziećmi. Tym sposobem powstaje przegroda między miłością rodzinną, opartą na wspólnocie krwi, a miłością małżeńską, opartą na różnicy płci. Byłoby rzeczą niedobrą, gdyby do uczuć rodzinnych, serdecznych i swobodnych, miały mieszać się uczucia erotyczne. Poza tym małżeństwa w bliskim pokrewieństwie są niepożądane i z tej przyczyny, że są one często bezpłodne, a dzieci z nich zrodzone są nieraz upośledzone lub ułomne. Przez związki z obcymi — podobnie jak to bywa w przyrodzie — odnawia się krew, a uczucia rodzinne zataczają coraz szersze kręgi.
Powinowactwo: Nieważny jest ślub między powinowatymi do drugiego stopnia, to znaczy: wdowiec nie może zawrzeć ślubu z siostrą lub kuzynką zmarłej żony; wdowa nie może wyjść za mąż za brata lub kuzyna zmarłego męża. Przeszkoda ta stoi na straży wierności małżeńskiej. Mąż lub żona, wchodząc do nowej rodziny, mają pamiętać o tym, że z tą nową rodziną ma ich łączyć czysta miłość rodzinna, a żadna inna: miłość małżeńska jest przeznaczona wyłącznie dla własnego męża lub własnej żony.
Związek małżeński: Żadne z małżonków nie może myśleć o nowym małżeństwie, dopóki żyje jeszcze pierwszy mąż lub pierwsza żona. Byłoby to przestępstwem bigamii, karane również przez prawo świeckie. Dozgonność małżeństwa wynika z samej jego istoty. Zewnętrznym jej wyrazem są słowa, przysięgi ślubnej: ,,iż cię nie opuszczę aż do śmierci”. Słowa te, pełne śmiertelnej powagi, są przestrogą dla zakochanych par, aby nie zawierały małżeństwa nieopatrznie i lekkomyślnie, lecz po głębokim namyśle i z pełnym poczuciem odpowiedzialności.
W obecnych czasach wielka ilość mężów lub żon żyje w dręczącej niepewności, czy mąż lub żona umarli, czy też są jeszcze przy życiu. Wiadomo: wojna i stosunki powojenne rozdzieliły tysiące małżeństw, a wielka część z nich do dziś jeszcze nie zdołała się odszukać. Co w tym przypadku począć? Ile lat samotny mąż, samotna żona mają czekać?
„Jestem jeszcze młody, młoda; mam przecież prawo do życia, do szczęścia; czy mam czekać bez końca?” — mówią jedni. „Otrzymałem gospodarstwo dla żonatego, a żona nie wraca” — mówi drugi. „Jakże ja samotna kobieta mam dać sobie radę z gospodarstwem, z trojgiem drobnych dzieci, a właśnie trafia się mi porządny człowiek” — mówi trzecia.
Mimo wszystko, słowa przysięgi „nie opuszczę cię aż do śmierci” obowiązują nadal, tak długo; aż śmierć zaginionego męża lub żony nie zostanie z moralną pewnością stwierdzona. Inaczej może wyniknąć krzywda bolesna dla powracającego męża lub żony oraz nieobliczalne tragedie życiowe. Ale jak uzyskać taką moralną pewność? Niechby żona zaginionego (podobnie mąż zaginionej) zeznała na piśmie wszystko, co może przyczynić się do wyświetlenia sprawy, najlepiej od razu pod przysięgą przed proboszczem, a więc: Kiedy odbył się ślub? Jak małżonkowie żyli z sobą? Czy mąż był religijny? W jakich okolicznościach zaginął? Kiedy dał ostatni znak życia? Czy znałby obecny adres żony? Czy żona może podać adresy świadków, dokumenty, listy? Takie i podobne zeznania należy razem z odpowiednim wnioskiem przesiać do Władzy Duchownej względnie do Sądu Duchownego, aby stwierdził, czy śmierć zaginionego jest dostatecznie pewna. Jeżeli tak jest, wtedy mąż lub żona mogą ze spokojnym sumieniem zawrzeć nowe małżeństwo; jeżeli nie, wtedy muszą czekać. Kradzione szczęście nie zapewniłoby im ani spokoju, ani błogosławieństwa Bożego. Prawdziwy chrześcijanin będzie umiał poddać się woli Bożej, chociażby to było połączone dla niego z bolesną ofiarą.
Brak właściwego proboszcza przy zawieraniu małżeństwa: Katolik, wierzący w sakramentalność małżeństwa, nie może poprzestać na związku cywilnym, lecz musi zawrzeć ślub kościelny, który, aby był ważny, winien odbyć się wobec właściwego proboszcza lub jego zastępcy oraz dwóch świadków.
Małżeństwo nie jest tylko sprawą prywatną, ale także sprawą publiczną, mającą wielkie znaczenie dla Kościoła i społeczeństwa. Zdarzają się jednak wyjątkowe okoliczności, w których i bez księdza ślub jest ważny. Mianowicie, jeżeli właściwego proboszcza osiągnąć nie można, a nie ma widoków, aby w ciągu miesiąca stan ten się zmienił, wtedy można zawrzeć ważne, chrześcijańskie małżeństwo wobec samych świadków, jak się to nieraz działo podczas ostatniej wojny. Wierni na ogół nie mają zaufania do takiego ślubu bez księdza, jednak Kościół w podobnych warunkach wyraźnie na taki ślub zezwala, kierując się macierzyńską troską o Wiernych swoich.
Skoro zaistały znowu stosunki normalne, trzeba postarać się o to, aby takie śluby zostały zapisane w odpowiednich księgach kościelnych.
Niezdolność fizyczna: Małżeństwo jest związkiem duchowym i cielesnym równocześnie. Otóż nieraz się zdarza, że jedno z małżonków, przeważnie mąż, dla jakiejś cielesnej wady nie jest zdolny do pożycia małżeńskiego, skutkiem czego małżeństwo pozostaje — jak to się mówi — niedopełnione. Jeżeli ta wada istniała już w chwili ślubu i jest nieuleczalna, wtedy takie małżeństwo jest nieważne, gdyż jego cel nie może być spełniony.
Młoda małżonka nie powinna wstydzić się szukać rady tam, gdzie należy, i starać się o wyjaśnienie i załatwienie sprawy przed Sądem Duchownym. Po co męczyć się niepotrzebnie i być nieszczęśliwą przez całe życie. Nieraz łatwiej jest udowodnić niedopełnienie małżeństwa i dziewictwo żony, aniżeli niezdolność fizyczną męża. W takim razie można zwrócić się do Ojca św. o dyspensę.
Wiarołomstwo przed ślubem: Jeżeli dwoje ludzi związanych małżeństwem popełniło wiarołomstwo, połączone z wzajemną obietnicą późniejszego małżeństwa, małżeństwo zawarte po śmierci małżonka jest nieważne. Nie wolno igrać z wiernością i śmiercią. W tym przypadku przeszkoda małżeńska jest zarówno karą jak i przestrogą. Istnieją inne jeszcze przeszkody, o których należy pomówić szczerze ze spowiednikiem lub proboszczem.
Przeszkody małżeńskie — jak widzimy — mają głębokie uzasadnienie. Dlatego Kościół tylko wyjątkowo i dla dostatecznych powodów udziela dyspensy od niektórych przeszkód. Takie powody są: brak okazji do wyjścia za mąż, starszy wiek, niedostateczny posag, grożące zniesławienie, zaprowadzenie zgody w skłóconej rodzinie itp. Jeżeli przeszkodę wykryje się dopiero po ślubie, wtedy małżonkowie w zasadzie mogliby się rozejść, ponieważ małżeństwo ich było i jest nieważne. W praktyce jednak, zwłaszcza tam, gdzie już są dzieci, poleca się poprosić o dyspensę, o ile jest możliwa, i małżeństwo nieważne uczynić ważnym.
Przygotowaniu do małżeństwa służą również zapowiedzi przedślubne. Mają one ten cel, aby wykryć zawczasu przeszkody małżeńskie, które nawet narzeczonym mogą być nieznane. Zawczasu też powinni narzeczeni postarać się o potrzebne do zawarcia małżeństwa dokumenty, a w szczególności o metrykę Chrztu oraz o świadectwo zgonu zmarłego męża lub zmarłej żony.

Małżeństwo jest sakramentem. A sakramenty św. są przeznaczone dla członków Kościoła. Nie może więc katolik zawrzeć ważnego małżeństwa z Żydem, mahometaninem, poganinem, w ogóle z człowiekiem nieochrzczonym. Dlatego potrzebna jest metryka Chrztu. Jeżeli ktoś metryki nie posiada i zdobyć jej nie może, wtedy mogą ją zastąpić zaprzysiężone zeznania tych, którzy o przyjęciu Chrztu wiedzą. Jeżeli sprawa i nadal jeszcze pozostaje niepewna, wtedy władza duchowna zarządza udzielenie chrztu warunkowego.

Wiadomości religijne. Małżonkowie mają stać się rodzicami. Jako rodzice chrześcijańscy mają dbać o religijne wychowanie swych dzieci. Nie potrafią jednak tego uczynić, jeżeli sami religii nie znają. Szczególnie powinni znać obowiązki małżonków i rodziców chrześcijańskich oraz główne zasady wiary katolickiej.
Niechże więc narzeczeni, zanim pójdą do proboszcza na zapowiedzi, powtórzą sobie z katechizmu albo skądinąd modlitwy główne i najważniejsze prawdy wiary, między nimi naukę o sakramentach Chrztu św. i Małżeństwa.

Stan łaski. Małżeństwo jest sakramentem żywych, to znaczy: w chwili ślubu trzeba być w stanie łaski uświęcającej. W tym celu narzeczeni przystępują do spowiedzi św. przed zapowiedziami oraz przed samym ślubem. Równocześnie spowiedź ta umożliwia wykrycie przeszkód małżeńskich.
Ślub to jedna z najważniejszych chwil życia. Nie godzi się przeżywać ją w płochości lub w grzechu; mamy raczej rozpocząć życie z Panem Bogiem, łaską Jego uświęceni; mamy wyjednać sobie pomoc Bożą i błogosławieństwo Boże, abyśmy mogli święte obowiązki życia małżeńskiego spełniać sumiennie i wiernie aż do końca.

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz