7. SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA

Udostępnij:

VII. NIEROZERWALNOŚĆ MAŁŻEŃSTWA
Miłość małżeńska tworzy między mężem a żoną łączność tak ścisłą, że rozerwanie jej wydaje się czymś brutalnym i nienaturalnym. Miłość prawdziwa nie umie przemawiać inaczej jak słowami przysięgi, „iż nie opuszczę cię aż do śmierci”. Niestety, skoro pierwszy zapał przeminie, przysięgi często idą w niepamięć, a zamiast nich rozlega się natarczywe wołanie o rozwód. Przyczyn takich jest wiele. Częstą przyczyną jest zmienność uczucia ludzkiego. Mąż lub żona obracając się w odmiennych środowiskach, często zaniedbują własne rodziny na korzyść innych osób. W takich wypadkach nie chodzi o odpowiedni dobór, a raczej o zmienność i nowość. Czasem chcą ludzie rozwodu, bo mąż brutal katuje żonę, dzieci; bo żona kłótliwa, dokuczliwa czyni życie nieznośne. Albo też mąż od lat przebywa gdzieś w świecie i ani myśli o powrocie do żony i rodziny.
Niektórzy z góry już liczą się z rozwodem. Zawierają więc małżeństwa terminowe na pewien tylko okres czasu; albo małżeństwo próbne: jeżeli próba się nie uda, zawierają związek drugi lub trzeci.
Tacy ludzie chcieliby używać praw i rozkoszy małżeńskich, ale unikać obowiązków, jak: wierność małżeńska, wychowanie dzieci itd. Kto raz w takim życiu zasmakował, czy będzie chciał później obarczać się obowiązkami dozgonnego małżeństwa? Poza tym — kto będzie chciał wziąć za żonę taką kilkakrotnie wypróbowaną kobietę, albo za męża takiego doświadczonego kawalera? A przecież istnieją w święcie pisarze, którzy takie przewrotne pomysły publicznie polecają.
Wobec tego zasada katolicka, jasna i niewzruszona głosi, co następuje: Skoro małżeństwo chrześcijańskie zostało raz ważnie zawarte i rozpoczęło się już pożycie małżeńskie między małżonkami, wtedy ani Kościół ani Ojciec św. Nie może takiego małżeństwa rozerwać. Papież otrzymał wprawdzie od Chrystusa Pana wielką władzę, ale nie tę, aby poprawiał Pana Boga. A Boski Zbawiciel wyraźnie powiedział: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozłącza”.
Razu pewnego faryzeusze zapytali się Pana Jezusa, czy godzi się opuścić poślubioną żonę. Pan Jezus odpowiedział, że Mojżesz owszem pozwolił na to Żydom dla twardości ich serca, ale na początku nie było tak. „A tak już nie są dwoje, ale jedno ciało”. „Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza”. I dalej mówi Pan Jezus: „A powiadam wam, iż ktokolwiek opuściłby żonę swoją.. a pojąłby inną, cudzołoży, a kto by opuszczoną pojął, cudzołoży” (Mat. 19). Słowa Pana Jezusa powtarzają także ewangeliści Marek (10, 11) i Łukasz (16, 18).
Na wyraźny rozkaz Chrystusowy powołuje się także św. Paweł (I Kor. 7, 10): „A tym, którzy są małżeństwem złączeni, rozkazuję nie ja, ale Pan, iżby żona od męża nie odchodziła. A jeżeliby odeszła, niech zostanie bez męża, albo niech się z mężem swym pojedna. A mąż żony niech nie opuszcza”. A dalej pisze apostoł: „Żona związana jest prawem, dopóki żyje mąż jej; ale jeśliby umarł mąż jej, wolna jest; niech idzie, za kogo chce, byle w Panu” (w. 19).
Opierając się na wyraźnym rozkazie Chrystusowym, Kościół Katolicki jako jedyna religia na świecie, bronił i broni nierozerwalności małżeństwa, nie bacząc na prześladowanie lub ofiary, które mogą stąd dla niego wyniknąć.
Oto jeden przykład, W wieku XVI panował w Anglii król Henryk VIII. Pragnął on rozwieść się z żoną, a pojąć inną, damę dworu swej żony. Udał się więc do papieża o rozwód. Papież odmówił. A skutek był ten, że król oderwał od Kościoła cały swój kraj, małżeństwo swoje samowolnie rozwiązał i połączył się z upatrzoną kobietą. Później kazał ją ściąć i pojął trzecią; następnie czwartą, która również zginęła z ręki kata, a wreszcie piątą. Takiemu królowi zawdzięcza Anglia swoją wiarę anglikańską.
Żadna ofiara nie jest zbyt wielka, gdy chodzi o byt rodziny i społeczeństwa, o dobro powszechne ludzkości.
Jakie korzyści płyną z nierozerwalności małżeństwa?
Nierozerwalność małżeństwa ochroni małżonków od niewierności. Możliwość rozwodu, możliwość nowego małżeństwa — ile to pokus i sposobności do grzechu. Przeciwnie, jeżeli małżonkowie wiedzą z góry, że na żaden rozwód liczyć nie mogą, wtedy powiedzą sobie: Mimo wszelkich trudności i przykrości małżeńskich trzeba przemóc się, trzeba wytrwać aż do śmierci.
Nierozerwalność małżeństwa jest szkołą cnót, uczy cierpliwości i wzajemnej wyrozumiałości. Gdy się razem żyje całymi miesiącami i latami, wtedy coraz wyraźniej występują wzajemne wady, powstają nieporozumienia, kłótnie, gniewy. Gdyby istniał rozwód, jakże łatwo po trzeciej, piątej kłótni małżonkowie powiedzieliby sobie: „Rozejdźmy się i będzie spokój”. Ale rozwodu nie ma; więc z konieczności trzeba wybaczyć sobie urazy, ustąpić, a wojnę domową zakończyć pokojem.
Nierozerwalność małżeństwa chroni godność ludzką, zwłaszcza kobiecą. Kto będzie szanował kobietę, która przez kolejne rozwody przechodzi z rąk do rąk? Trudno zaiste zrozumieć, że właśnie kobieta może być zwolenniczką rozwodów. Mężczyzna ostatecznie łatwiej sobie znajdzie drugą lub trzecią towarzyszkę; ale żona, która mężowi poświęciła młodość swą i urok dziewiczy, tak łatwo drugiego nie znajdzie. Dla kobiety więc jest rozwód podwójną krzywdą.
Nierozerwalność małżeństwa jest przede wszystkim konieczna dla wychowania dzieci. Biedne dziecko, które widzi ojca z obcą kobietą, a matkę z obcym panem. Co się wtedy dzieje w sercu dziecka? Jak można żądać od niego szacunku, miłości? Gdzie ma przytulić się, znaleźć opiekę? Jakie będzie jego wychowanie? Nierozerwalnością małżeństwa wreszcie stoją narody i państwa.

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz