2. BIERZMOWANIE SAKRAMENTEM UMOCNIENIA

Udostępnij:

DARY DUCHA ŚWIĘTEGO

Dary DSwietegoSakrament Bierzmowania czyni nas doskonałymi członkami mistycznego, czyli tajemniczego Ciała Chrystusowego, to jest Kościoła Katolickiego. Odtąd mamy być już nie tylko dziećmi Bożymi, ale czymś więcej, mianowicie wyznawcami, czyli apostołami Jezusa Chrystusa. Oprócz troski o zbawienie własnej duszy, musimy jeszcze oddziaływać i to czynnie na naszych bliźnich, ażeby ilościowo i jakościowo rósł Kościół Boży. Ażeby jednak stać, się takim czynnym członkiem Chrystusowego Kościoła, ażeby wznieść się do godności apostoła Jezusa Chrystusa, trzeba nam czegoś więcej aniżeli światła wiary. Trzeba nam ku temu specjalnych uzdolnień, które by wysubtelniły nasz rozum na sprawy Boże, które by wzmocniły naszą wolę na drodze Bożych przykazań, które by uczyniły nasze słabe, ludzkie serce pełnym odwagi i męstwa. Wszystko to sprawiają dary Ducha Świętego, które spływają do duszy naszej w Sakramencie Bierzmowania.

W dawnych czasach ludzie puszczali na morze statki, które były poruszane albo siłą ludzkich mięśni, albo też siłą wiatru. Te ostatnie statki zwano żaglowcami. Olbrzymie żagle, rozpięte na wysokich masztach, chwytały wiatr, a jego silne podmuchy pchały statkiem tam, dokąd pragnął sternik. Moglibyśmy powiedzieć, że Duch Święty, który wstępuje do duszy naszej w Sakramencie Bierzmowania, gorąco pragnie pchać nas po drodze Bożych przykazań. Nastąpi to jednak dopiero wtedy, gdy rozepniemy nasze duchowe żagle.

Weźmy jeszcze inne porównanie. Oto w życiu codziennym często napotykamy na anteny radiowe. Wiemy, że ich zadaniem jest chwytanie fal radiowych z powietrza i przekazywanie ich odbiornikowi. Dzięki nim w domowym zaciszu łączymy się z odległą stacją nadawczą, jaka przekazuje nam z całego świata różne wiadomości, muzykę, śpiewy i wszelkiego rodzaju słuchowiska. Otóż my również mamy taką duchową antenę rozwiesić, abyśmy mogli chwytać fale Ducha Świętego. My mamy się stać czułym odbiornikiem na chwytanie tych fal z zaświata, tych różnorakiego rodzaju natchnień i oświeceń. Potrafili wspaniale to czynić święci Pańscy i dlatego ich życie wzbudza w nas podziw i zachwyt.

To wszystko, co było powiedziane, tak ujmuje papież Leon XIII: „Chrześcijanin, który żyje życiem laski i u którego cnoty (wlane) spełniają rolę władz duszy, potrzebuje koniecznie owych siedmiu darów, zwanych w sposób szczególny darami Ducha Świętego. Dzięki tym darom przysposabia się umysł i umacnia wola, aby z większą łatwością i skwapliwością głosom i natchnieniom Ducha Świętego ulegać. Toteż te dary mają taką skuteczność, że doprowadzają człowieka do szczytu świętości i tak są znakomite, iż nawet W niebie, choć na sposób doskonalszy, pozostają. Działanie tych darów pobudza i unosi duszę do pragnienia i dostąpienia błogosławieństw ewangelicznych, które jak kwiaty wyrastające wiosną, są zapowiedzią i zwiastunami szczęśliwości, mającej trwać wiecznie” (Divinum illud).

Katechizm wymienia siedem darów Ducha Świętego, a mianowicie: dar mądrości, dar rozumu, dar rady, dar męstwa, dar umiejętności, dar pobożności i dar bojaźni Bożej. Jedne z tych darów oświecają nasz rozum, a drugie uszlachetniają naszą wolę, jak to poznamy przy rozważaniu poszczególnych darów.

Pierwszym z tych darów jest dar mądrości. Dzięki niemu jasno rozumiemy tę prawdę wiary, która uczy, że główną przyczyną i ostatecznym końcem wszystkiego jest Pan Bóg. Nie jest to mądrość tego świata, mądrość ciasna i ograniczona; mądrość, która cel człowieka widzi wyłącznie w dobrach ziemskich.

Ostrzega przed nią Pan Jezus w słowach: „I rzekł do nich: Uważajcie, a strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo niczyje życie nie jest w obfitości tego, co posiada. I powiedział im podobieństwo mówiąc: Rola pewnego bogatego człowieka obfite plony zrodziła. I rozmyślał sam w sobie, mówiąc: Cóż uczynię, bo nie mam dokąd zgromadzić plonów swoich? I rzekł: Oto, co uczynię: zburzę spichrze moje, a większe pobuduję, a tam zgromadzę wszystko, co mi się urodziło, i dobra moje. I powiem duszy swojej: Duszo, masz wiele dóbr zgotowanych na wiele lat; odpoczywaj, jedz, pij, używaj. I rzekł mu Bóg; Szalony! Tej nocy, duszy twojej zażądają od ciebie; a coś nagotował, czyjeż będzie? Tak będzie z tym, który sobie skarby zbiera, a nie jest ku Bogu bogaty” (Łk. 12, 15—21).

Oto typowa mądrość ciała, mądrość ziemska. Mądrość zaś jako dar Ducha Świętego pozwala nam przezwyciężyć tę niedoskonałość. Człowiek poznaje dokładnie swój najwyższy ceł, jego pragnie i do niego podąża mimo wszelkich trudności.

Korzysta z dóbr tego świata w miarę, a wie dobrze, że te wszystkie dobra, choćby i największe, są mu tylko na czas pewien powierzone, a potem przyjdzie śmierć i sąd, na którym trzeba się wyliczyć z zupełnie innych bogactw. Dar mądrości wskazuje nam na dobra niebieskie, do ich zdobycia pobudza wolę i skłania serce. Dlatego to król Salomon tak się modlił: „Boże ojców moich i Panie miłosierdzia, któryś uczynił wszystko słowem Swoim i w mądrości Twej postanowiłeś człowieka… dajże mi mądrość, stojącą przy stolicy Twojej” (Ks. Mądr. 9, 1—4).

O tej mądrości często czytamy w żywotach pierwszych chrześcijan i w żywotach świętych Pańskich. Dar mądrości i w nich i w nas sprawia, że wszystko, z czym się w życiu doczesnym spotykamy, oceniamy w najwyższym i w najczystszym świetle Bożej mądrości.

Tę właśnie mądrość przyrzekał Pan Jezus Swoim apostołom w słowach: „Albowiem ja dam wam usta i mądrość, której nie będą mogli oprzeć się, ani sprzeciwić wszyscy przeciwnicy wasi” (Łk. 21, 15). I tak też się stało. Prostym, niewykształconym rybakom nie potrafili sprostać ludzie uczeni i wykształceni, dziwiąc się przy tym ich odpowiedziom i ich rozsądkowi.

Dar rozumu. Do pojmowania prawd religijnych i do przejmowania się nimi potrzebny jest dar rozumu. Dzięki niemu wnikamy do najgłębszego znaczenia prawd objawionych. Nie daje nam on pełnego zrozumienia tajemnic wiary, ale doprowadza nas do tego, że uważamy te tajemnice za wiarogodne i umacnia nas w wierze. Dar rozumu pozwala przeniknąć prawdy objawione, ale nie wyjawia ich tajemnicy.
Patrzmy tylko na apostołów. Ileż to razy mówili Panu Jezusowi, że nie rozumieją Jego nauki. Jeszcze po Zmartwychwstaniu Pana Jezusa mieli mylne pojęcie o Jego Królestwie. Wtedy jednak Pan Jezus już im nie tłumaczył, ale powiedział krótko: „Lecz gdy przyjdzie Ów Duch Prawdy, nauczy was wszelkiej prawdy” (Jan 16, 13). I rzeczywiście, gdy tylko spadł na nich Duch Święty, natychmiast ci prości rybacy wniknęli w tajniki Bożych prawd i potrafili je w sposób przystępny wytłumaczyć swoim słuchaczom.

Ileż to razy w życiu znajdujemy się w wątpliwościach i nie wiemy, jak właściwie postąpić. Bierzmowanemu przychodzi z pomocą dar rady. Dzięki niemu potrafi wydać trafny sąd o tym, co mu czynić wypada. O tym darze lak mówił Pan Jezus do apostołów: „A gdy was wydadzą, nie myślcie, jak, albo co byście mówić mieli; bo wam będzie dane onej godziny, co byście mówili. Albowiem nie wy jesteście, którzy mówicie, ale Duch Ojca waszego, który mówi w was” (Mt. 10, 19—20).

Dostrzegamy to np. w owej chwili, kiedy Piotr apostoł stanął przed sądem żydowskim. Zakazują mu głosić w imię Jezusa Chrystusa. A on natychmiast daje taką odpowiedź: „więcej trzeba słuchać Boga, aniżeli ludzi” (Dz. Ap. 5. 29). W żywocie świętych Pańskich bardzo często podziwiamy dar rady jak np.: w żywocie św. Katarzyny Sieneńskiej. Ta młoda, nieuczona, prosta niewiasta udziela rozumnych rad książętom, królom, kardynałom, nawet papieżom. Albo Dziewica Orleańska, św. Joanna d’Arc. Wieśniaczką była i pasterką, a jednak plany kampanii wojskowej przez nią nakreślone podziwiali nawet wodzowie. Ona zaś prosto im odpowiedziała: „Wyście byli na swojej radzie, a ja także byłam na swojej”.

Nam wszystkim potrzebny jest dar rady, szczególnie w wypadkach trudnych i ważnych, jak np. w chwili wyboru stanu, zawodu, czy też w różnych innych decydujących chwilach życia. Dlatego psalmista Pański każe nam się tak modlić o dar rady: „Drogi Twoje okaż mi, Panie, a ścieżek Twoich naucz mię” (Ps. 24, 4).
Nie wystarczy jednak samo poznanie tego, co dobre i prawe; trzeba jeszcze wykonać to, co jest naszym obowiązkiem jako wyznawców Chrystusa Pana.

Ku temu daje nam Duch Święty dar męstwa. Dzięki niemu będziemy u Boga czerpać siły, by przezwyciężyć zrozumiały lęk i trwogę w spełnianiu wszystkich naszych obowiązków religijnych.

Pięknie mówi o tym św. Paweł apostoł w liście do Rzymian: „Jeśli Bóg za nami, kto przeciwko nam? Któż tedy nas .odłączy od miłości Chrystusowej? Utrapienie? czy znój? Czy miecz? Albowiem pewny jestem, iż ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani księstwa, ani mocarstwa, ani teraźniejsze rzeczy, ani przyszłe, ani moc, ani wysokość, ani głębokość, ani inne stworzenie nie będzie nas mogło odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rzym. 8, 31, 35—39).

Męstwo doprowadzić może do śmierci męczeńskiej za Chrystusa i za Jego prawdę. Ale taka męczeńska śmierć, poniesiona za wiarę chrześcijańską, wprowadza człowieka od razu do chwały niebieskiej. Albowiem ,,Kto by chciał zachować życie swoje, straci je, a kto by stracił życie swoje dla mnie, znajdzie je” powiedział Pan Jezus (Mt. 16, 25). Tak właśnie było ze św. Szczepanem. Pełen był męstwa, ponieważ napełniał go Buch Święty. „A Szczepan, pełen łaski i mocy… A będąc pełen Ducha Świętego!” (Dz. Ap. 6, 8 i 7, 55). Odważnie i spokojnie przyjął kamienowanie, modląc się jeszcze za tych, którzy mu tak okrutną i niesprawiedliwą śmierć zadawali.

Dar umiejętności. Żyjemy na ziemi i rzeczy stworzone nas otaczają. Nie wolno nam jednak zagubić się w stworzeniach, ale musimy mieć o nich zdrowy sąd. Mianowicie o stosunku stworzeń do Boga. Ku temu służy dar umiejętności. To jest właśnie ta tak często podziwiana umiejętność świętych, której nie podobna nauczyć się samym tylko rozumem. Dostrzegamy ją np. w życiu Franciszka z Asyżu, który na wszystko spoglądał, jako mające wspólny związek z Ojcem Niebieskim. Nic więc dziwnego, że słońce, wiatr, zwierzę, kwiat, czy roślinę uważał jako siostrę czy jako brata w wielkiej rodzinie Niebieskiego Ojca. Sławny pisarz J. Joergensen tak o tym pisze w swojej książce o św. Franciszku: „Gdy odczuwał niewzruszoną moc i potęgę skał, natychmiast odczuwał też i poznawał, jak mocnym jest Bóg i jaką nam daje podporę. Widok kwiatka w świeżości poranka, łub dzióbków rozwartych z ufnością i prostotą w ptasim gniazdku, wszystko to okazywało mu czystość i naturalną piękność Boga jak również nieskończoną dobroć Bożego Serca, z którego to wszystko tryskało. I uczucie to napełniało Franciszka ciągłą radością na wspomnienie Boga, jak również nieustającym pragnieniem składania Mu dzięków”.

Dar umiejętności nie pozwala nam przylgnąć do stworzeń, ale nas od nich odrywa i dopomaga do ich wykorzystania jako szczebli, wiodących do Boga. Dlatego św. Paweł apostoł pisze: „Dla którego (tzn. dla Chrystusa Pana) wszystko postradałem, i mam sobie za gnój, bylebym Chrystusa zyskał” (Fil. 3, 8). Wszelka mądrość tego świata bez daru umiejętności nie na wiele się przyda. Człowiek bowiem jest wtedy podobny do dziecka, które czyta książkę pisaną w obcym, nieznanym sobie języku. Widzi ono głoski, czyta je, wymawia wyrazy, lecz treści nie rozumie. Podobnie dla wielu ludzi księgi przyrody, księgi Bożego objawienia są jakoby te księgi w obcym języku pisane. Patrzą na nie, czytają je, ale nie rozumieją, co w nich Pan Bóg napisał. Albowiem brak im daru umiejętności.

Dar pobożności. Ileż to razy podziwiamy żarliwość w służbie Bożej takiego np. św. Stanisława Kostki, czy św. Jana Bosco, czy św. Teresy od Dzieciątka Jezus: Źródłem tej żarliwości jest dar pobożności. Jest to dar, który rozbudza w sercach naszych synowskie przywiązanie do Boga i serdeczne umiłowanie rzeczy Bożych.

Albowiem Pan Bóg to nasz najlepszy i szczerze nas kochający Ojciec. „Bo nie otrzymaliście ducha niewolnictwa znowu ku bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, przez którego wołamy: Abba! (Ojcze!) woła św. Paweł apostoł w liście do Rzymian (8, 15). Dzięki darowi pobożności wszelkie praktyki religijne nie są już tylko ciężkim obowiązkiem, czy wprost jarzmem, ale stają się potrzebą duszy, porywem serca ku Bogu. Stajemy się posłuszni Bogu we wszystkim i gotowi jesteśmy do wszelkich poświęceń dla Jego chwały. Całe swe życie, w doli i w niedoli, składamy w ręce miłującego Boga, który najlepiej wie, co robi. Wszak: „Tym, którzy miłują Boga, wszystko dopomaga ku dobremu” (Rzym, 8, 28). Bez tego daru pobożności zachowalibyśmy się wobec Boga jak wobec Pana surowego. Modlitwa byłaby więcej ciężarem, aniżeli pociechą, a wszelkie próby, zsyłane przez Opatrzność, surowymi i niesprawiedliwymi karami. Pobożność z Ducha Świętego sprawia, że poznawszy Boga przez wiarę, obcujemy z Nim jak dzieci z najlepszym Ojcem. Czcimy Go i służymy Mu i we wszystkim wolę Jego wypełniamy. „Napełniajcie się Duchem Św., śpiewając i grając w sercach waszych Panu, dziękując zawsze za wszystko, w Imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, Bogu i Ojcu” (Efez. 5, 19—20).

Dar bojaźni Bożej. W żywotach świętych czytamy, że lękali się oni nawet najmniejszej obrazy Bożej. Nie był to jednak strach przed Bogiem sprawiedliwym i karzącym, ale bojaźń synowska, obawiająca się wszelkiej obrazy Bożej, Oto jak działa ostatni z darów Ducha Świętego, dar bo jaźni Bożej. Dar ten daje nam odczucie Majestatu Bożego i zarazem wstręt do grzechu, który znieważa ten Majestat. Stąd też płyną te przedziwne akty wiary i miłości dla Boga oraz czujna troskliwość unikania nawet najmniejszej okazji do grzechu.

Pismo św. nazywa bojaźń Bożą „początkiem Mądrości”, czyli początkiem i fundamentem wszelkiej cnoty i wszelkiej świętości. Kto bowiem obawia się popadnięcia w grzech z miłości ku Panu Bogu, kto Boga czci jako swego Ojca najlepszego, ten z całą pewnością będzie postępował z cnoty w cnotę.
Oto dary Ducha Świętego, które już Izajasz prorok wymieniał w słowach: „I spocznie na nim Duch Pański, Duch mądrości i rozumu, Duch rady i mocy, Duch umiejętności i bogobojności, i napełni go Duch bojaźni Pańskiej” (Iz. 11, 2).

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz