OD CHRZCIELNICY DO BIERZMOWANIA
Kiedy św. Wincenty i Paulo był jeszcze proboszczem w Chatillon poruszył wszystkich mieszkańców tego miasteczka swoim niezwykłym zapałem religijnym i zdumiewającą gorliwością w służbie Bożej. Jego miłość dla ubogich była tak wielka, że całkowicie zapominał o sobie, a jego kazania, pełne siły przekonania i miłości chrześcijańskiej, przyczyniały się do wielu nawróceń.
Jedno z takich nawróceń stało się na długi czas bardzo rozgłośne. W okolicy parafii św. Wincentego á Paulo mieszkał hrabia de Rougemont, pieniacz i rozpustnik, przy tym człowiek gwałtowny i silny, który w niezliczonych pojedynkach wielu ludzi pozabijał. On to przyszedł pewnego razu do kościoła, ażeby z ciekawości posłuchać św. Wincentego. Natchnione słowa kaznodziei rozwarły jego duszę, dzięki czemu łaska Boża dokonała dzieła nawrócenia. Ze łzami w oczach rzucił się do nóg św. Wincentego, oskarżając się o czyny niegodne chrześcijanina i błagając o przebaczenie. W zapale swoim zaczął sprzedawać swój majątek, ażeby przyjść z pomocą wielu biedakom. Mawiał: „Wszystko odcinam, łamię, druzgocę i idę prosto do nieba”. Nawet swoją ukochaną szpadę, która niezliczone razy służyła mu w bójkach i w pojedynkach, złożył w ofierze. Co prawda długo z tym zwlekał, ale wreszcie się zdecydował. Złamał klingę o skalę i zawołał: „Teraz jestem wolny”. My także jesteśmy wolni! Wolni od grzechu pierworodnego, który spłynął z wodami Chrztu świętego. Odtąd nosimy w sobie łaskę Chrztu świętego, dzięki której jest w nas życie Boże. Więc chociażby nawet dobra ziemskie były od nas dalekie, chociażbyśmy nawet malej cząstki tych dóbr nie posiedli, chociażbyśmy w oczach ludzi tego świata byli biedni, to jednak jesteśmy bogaci — bogaci wewnętrznie! Nie masz bowiem tu na ziemi większego skarbu nad życie Boże. Przecież właśnie to życie czyni nas dziećmi Bożymi i dziedzicami nieba. Póki żyjemy na ziemi, to życie Boże ukryte jest w głębinach naszej duszy. Mijając w wielkim mieście mnogie rzesze ludzi nie możemy zobaczyć, kto z nich jest w stanie łaski uświęcającej, a kto grzechem zbrukał swoją duszę. Ale kiedy dusza ludzka wkraczać będzie kiedyś w podwoje niebios, wtedy się to ujawni, jak ujawni się wobec wszystkich w dzień ostatecznego sądu.
Ale to życie Boże, jakie w duszy naszej zajaśniało po raz pierwszy w dzień Chrztu świętego, ustawicznie narażone jest na niebezpieczeństwo. Z jednej strony słabość naszej ludzkiej natury, z drugiej zaś strony chytrość złego ducha i zła wola ludzi przewrotnych może nas łatwo doprowadzić do zatraty tego wzniosłego życia. Tym łatwiej może to nastąpić, im mniej uwagi i czujności będziemy wykazywali. A poza tym życie nadprzyrodzone, czyli życie Boże, jakie od chwili Chrztu świętego nosimy w sobie, jest jeszcze bardzo kruche i słabe.
Koniecznie należy je wzmocnić i ubogacić, ażebyśmy byli w stanie podjąć się tych wszystkich zadań, prac i obowiązków, jakie w życiowym trudzie czekają każdego chrześcijanina.
Z życiem nadnaturalnym ma się bowiem podobnie jak z życiem naturalnym, przyrodzonym. Gdy matka porodzi dzieciątko, wtedy otrzymuje ono od niej życie naturalne, czyli życie ziemskie. Ale życie to jest początkowo słabiutkie i kruche. Dziecko nie jest jeszcze zdolne do samodzielnego życia, nie potrafi samo podnieść większego ciężaru, ani też nie może podjąć się jakiegoś poważniejszego obowiązku. Długie upłyną lata, zanim to jego życie ziemskie zostanie wzmocnione. Tak dopiero wtedy może się człowiek podjąć tych wszelakich ciężarów i obowiązków, jakie czekają każdego w życiu codziennym.
Otóż dla naszego duchowego dobra, dla wzmocnienia naszego życia nadprzyrodzonego, dla naszej duchowej dojrzałości ustanowił Pan Jezus Sakrament Bierzmowania. Gdy zaś Duch Święty wstąpi do naszego serca w Sakramencie Bierzmowania, wtedy dopiero możemy powiedzieć, że jesteśmy dojrzałymi chrześcijanami. Co prawda Duch Święty przebywa w nas już od chwili Chrztu świętego, bo wtedy to po raz pierwszy przyniósł nam życie Boże. Ale w Sakramencie Bierzmowania przychodzi ponownie, ażeby wzmocnić w nas to życie Boże, ażeby się ono nie zachwiało w trudnościach życiowych, ażeby w całej pełni dojrzało i zawsze trwało.
Jeśli więc Sakrament Chrztu świętego nazwiemy sakramentem narodzenia chrześcijanina, wtedy Sakrament Bierzmowania będziemy mogli nazwać sakramentem chrześcijańskiej dojrzałości. Dzięki niemu już w nas istniejące życie Boże zostaje wzmocnione i dojrzałe na różnorakie zmagania, jakie wypadnie chrześcijaninowi toczyć z wrogami swej duszy i swego zbawienia. Tak to Chrzest powołuje nas do godności chrześcijanina, a Bierzmowanie poświęca nas niejako na pełnego wyznawcę Chrystusa Pana. Podczas gdy Chrzest zaciągnął nas do świętej armii Chrystusowej, Bierzmowanie daje nam odpowiednie zaopatrzenie, czyli stosowne uzbrojenie na liczne, duchowe boje. Dlatego też nazywamy Bierzmowanie sakramentem ducha i mocy.
Przed trzystu laty tak o tym pisał ks. Piotr Skarga T. J,: „Na Chrzcie odradzamy się i oczyszczamy; przy Bierzmowaniu siłę i męstwo bierzemy do pełnienia dzieł zbawiennych; ze Chrztu wychodzimy jako dzieci miękkie, słabe i niedorosłe, a Bierzmowaniem się umacniamy i w siłę wzrastamy. Jeżeli chodzi o grzechów odpuszczenie, Chrzest jest potrzebniejszy, ale w walce z pokusami i grzechem, Bierzmowanie jest potężniejsze”.
Albowiem w życiu duchowym dzieje się podobnie jak w życiu codziennym. Weźmy tylko pod uwagę postępowanie ogrodnika. Oto zaszczepił nowe, doskonalsze życie w młode, ale dotychczas dziko rosnące drzewko. Równocześnie jednak przywiązuje to młode drzewko do podpory, ażeby przez burze wichry nie zostało złamane, uszkodzone, czy nawet zniszczone. Tak też niejako czyni Jezus Chrystus. W nasze życie ziemskie, jakim obdarzyli nas nasi rodzice, wszczepia nowe życie, życie Boże. Następuje to w chwili przyjęcia Chrztu świętego, dzięki któremu człowiek zostaje wszczepiony w drzewo żywota wiecznego. Ale jakżeż ten szczep jest jeszcze delikatny i słaby! Trzeba go umocnić i utwierdzić, ażeby w burzach życiowych nie załamał się, ani też nie zachwiał się w wierze, ażeby w doli i niedoli żył według zasad wiary świętej, ażeby w dniach próby potrafił bronić wiary Chrystusowej. Wody Chrztu świętego zgładziły bowiem zmazę pierworodnego grzechu, ale nie wypleniły złej pożądliwości. Ona ciągle jeszcze tkwi w człowieku. Stąd też pomoc i umocnienie Sakramentu Bierzmowania jest bardzo potrzebne i zbawienne.
Nie dziwmy się nawoływaniu Kościoła, ażeby każdy ochrzczony przyjął także Sakrament Bierzmowania. W dawnych wiekach udzielano bierzmowania zaraz po Chrzcie świętym. W ten sposób podkreślano prawdę, że Bierzmowanie jest niejako naturalnym uzupełnieniem Chrztu świętego. Kościół Wschodni po dziś dzień trzyma się tej starochrześcijańskiej praktyki. Tutaj też znajdujemy wytłumaczenie kolejności wymieniania Siedmiu Sakramentów Świętych. Tak jak je dzisiaj wymieniamy, tak pierwsi chrześcijanie kolejno je przyjmowali. Po Chrzcie i po Bierzmowaniu przystępowali zaraz do Komunii świętej, a Sakrament Pokuty przyjmowali dopiero później, gdy straconą przez grzech łaskę uświęcającą pragnęli odzyskać. Tak więc w ciągu jednego dnia, mianowicie w Wielką Sobotę, przyjmowali katechumeni trzy Sakramenty święte: Chrzest, Bierzmowanie i Komunię świętą. Z chwilą kiedy wody Chrztu św. uczyniły z katechumenów dzieci Boże, formowała się czarowna procesja. Nowoochrzczeni udawali się procesyjnie do specjalnej kaplicy, w jakiej otrzymywali Sakrament Bierzmowania. Szli w otoczeniu rozradowanych współbraci, mając na sobie białe szaty, oznaczające czystość ich serc i trzymając w rękach świece płonące, oznaczające światło Boże, jakie zajaśniało w ich duszach. A gdy przy śpiewie pobożnych pieśni stanęli przed biskupem, ten wyciągał nad nimi ręce i sprowadzał na nich siedem darów Ducha Świętego.
Ale Kościół Rzymski odszedł od tej praktyki, gdyż pragnął, ażeby ci, którzy Sakrament Bierzmowania przyjmują, jasno zdawali sobie sprawę z jego doniosłości. Dzisiaj w Kościele naszym udziela się Sakramentu Bierzmowania zasadniczo człowiekowi dorosłemu. Tylko, że samo słowo „dorosły” należy rozumieć nie fizycznie, ani też nie prawnie dorosły, ale w sensie człowieka dorosłego moralnie. Takim moralnie dorosłym jest każdy, kto doszedł do używania rozumu. A więc dziecko, które ukończyło siódmy rok życia, może przyjąć Sakrament Bierzmowania, gdyż dorosło już do tych duchowych bojów, jakie czekają nań u progu świadomego życia. Zwykle jednak udziela się Sakramentu Bierzmowania nieco później, gdyż najpierw dziecko przystępuje do Pierwszej Komunii św., a potem przechodzi odpowiednie przygotowanie, ażeby z należytym zrozumieniem mogło ten Sakrament przyjąć. Zasadniczo każdy chrześcijanin winien przyjąć Sakrament Bierzmowania. Każdy bowiem potrzebuje tego specjalnego utwierdzenia w wierze świętej i tej szczególnej pomocy Ducha Świętego, ażeby mógł prowadzić życie prawdziwie chrześcijańskie. Ponieważ jednak Sakrament Bierzmowania umacnia tylko to, co już otrzymaliśmy na Chrzcie świętym, dlatego też nie jest on koniecznie potrzebny do zbawienia, jak np. Sakrament Chrztu św. Ale nie byłby bez grzechu chrześcijanin, który mając sposobność przyjęcia tego sakramentu, nie chciałby go przyjąć z niedbalstwa, czy też z lekceważenia. Dobrowolnie bowiem narażałby się na utratę tych szczególniejszych pomocy niebieskich, jakie tak bardzo są potrzebne do zachowania życia Bożego w całej czystości.
Tak więc Chrzest jest startem do biegu życiowego, a Bierzmowanie jest umocnieniem w tym tak bardzo odpowiedzialnym biegu. Chrzest czyni nas dzieckiem Bożym, oraz obywatelem Królestwa Chrystusowego na ziemi, czyli Kościoła Katolickiego, a Bierzmowanie podnosi do godności dojrzałego chrześcijanina. Chrzest zbudował w duszy naszej przepiękną świątynię, a Bierzmowanie w specjalny sposób mocą Ducha Świętego ją poświęca. Jeżeli zaś każdy ochrzczony przez całe swe życie musi pamiętać, że jest chrześcijaninem, że jest wyznawcą Chrystusa Pana, to tym bardziej musi o tym pamiętać ten, kto został bierzmowany.





